Tekst piosenki: Dopóki ziemia kręci się, dopóki jest tak, czy siak, Panie, ofiaruj każdemu z nas, czego mu w życiu brak: Mędrcowi darować głowę racz, tchórzowi dać konia chciej. Sypnij grosza szczęściarzom (przekł. dosł. "szczęśliwym") i mnie w opiece swej miej. Dopóki ziemia kręci się, / Dopóki Ziemia obraca się, o Panie, daj nam znak, / o Panie nasz, na Twój znak, Władzy spragnionym uczyń, / Tym, którzy pragną władzy, by władza im poszła w smak. / niech władza ta pójdzie w smak. Hojnych puść między żebraków, / Daj szczodrobliwym odetchnąć, niech się poczują lżej! / raz niech zapłacą mniej. * Daj Kainowi skruchę, i mnie w opiece swej miej. Ja wiem, że Ty wszystko możesz, wierzę w Twą moc i gest, Jak wierzy żołnierz zabity, że w siódmym niebie jest. Jak zmysł każdy chłonie z wiarą Twój ledwie słyszalny głos, Jak wszyscy wierzymy w Ciebie, nie wiedząc, co niesie los. Panie zielonooki, mój Boże jedyny, spraw, Dopóki ziemia toczy się, zdumiona obrotem spraw, Dopóki czasu i prochu wciąż jeszcze wystarcza jej, Dajże nam wszystkim po trochu, i mnie w opiece swej miej! * tłumaczenie mniej popularne, ale bliższe oryginałowi Tłumaczenie: Пока земля еще вертится, Пока еще ярок свет, Господи, дай же Ты каждому Чего у него нет: Умному дай голову, Трусливому дай коня, Дай счастливому денег И не забудь про меня. Пока землья еще вертится Господи, Твоя власть - Дай рвущемуся к власти Навластвоватся власть. Дай передышку щедрому Хоть до исхода дня. Каину дай раскаянье И не забудь про меня. Я знаю, Ты все умеешь, Я верую в мудрость Твою, Как верит солдат убитый, Что он проживает в раю; Как верит каждое ухо Тихим речам Твоим Как веруем и мы сами, Не ведая, что творим. Господи, мой Боже Зеленоглазый мой, Пока земля еще вертится, И это ей странно самой, Пока еще хватает Времени и огня - Дай же Ты всем понемногу И не забудь про меня.
Bułat Okudżawa Sparszywiały zagajnik za mgłą, niczym tłumna duszków leśnych znużona, zakurzona kolumna ? pieszych, konie naglących, zmotoryzowanych, okulałych po marszu, skostniałych, zgłodniałych i przed bramą rozłąki wraz znieruchomiałych Ich dowódca pomstując na Boga i rany pisze kartkę do domu na bębnie strzaskanym,Bułat Okudżawa był głosem pokolenia. Na jego pieśniach wychowały się miliony Polaków. Jego twórczość, tłumaczoną na wszystkie języki świata, spopularyzowali w Polsce Agnieszka Osiecka, Wojciech Młynarski, Andrzej Mandalian, Witold Dąbrowski i poeci związani ze Studenckim Teatrem Satyryków. Pieśni Bułata Okudżawy już od lat 60-tych wykonywali najwięksi i najlepsi Polscy aktorzy. Okudżawa zresztą nigdy nie ukrywał swojej ogromnej sympatii do Polaków. Trafiał do nas szczególnie. Zapraszamy na koncert pełen emocji i wzruszeń, podczas którego usłyszycie Państwo najważniejsze i najpiękniejsze pieśni Bułata Okudżawy. "Bułat Okudżawa – najpiękniejsze pieśni i ballady" to jedyny taki koncert, oparty na twórczości wybitnego, rosyjskiego barda, w którym muzycy wybrali najbardziej znane utwory. Będzie można usłyszeć np.: Piosenkę o niebieskim baloniku, Wybaczcie piechocie, Piosenkę o papierowym żołnierzyku, legendarną Modlitwę – Dopóki ziemia kręci się, Trzy miłości, Ostatni trolejbus, Piosenkę o Arbacie, Wańkę Morozowa, Puszkina i wiele innych doskonale znanych i lubianych piosenek. Czeka Państwa 80 minut wzruszeń, zadumy, uśmiechów, powrotu do lat młodości oraz niesamowitych emocji przekazywanych w najlepszym poetyckim, aktorskim i muzycznym wydaniu przez trójkę muzyków kochających twórczość Bułata Okudżawy tak samo jak Wy. W maju 2017 roku nakładem Wytwórni MTJ z Warszawy, ukazała się płyta pod przewrotnym tytułem "Krótka płyta o Okudżawie". To album z piosenkami Bułata Okudżawy nagrany w gitarowych, akustycznych aranżacjach. Znajduje się tam nie tylko "Modlitwa" czy "Puszkin", można tam usłyszeć też mniej znane utwory "Piosenkę o młodym huzarze" w znakomitym polskim tłumaczeniu. Płyta ta szczególnie przypadła do gustu Pani Oldze Okudżawie, wdowie po legendarnym bardzie – i została umieszczona w zbiorach muzeum Bułata Okudżawy w Moskwie jako jeden z eksponatów – obok płyt, które nagrał sam mistrz. Zespół Piramidy był ponadto dwukrotnie (2018, 2019r.) zaproszony z koncertami do Moskwy przez Panią Olgę Okudżawę. Muzycy wystąpili obok największych rosyjskich aktorów i pieśniarzy w koncercie galowym poświęconym Bułatowi Okudżawie, w jednej z największych i najbardziej prestiżowych sal koncertowych świata – w Sali im. Piotra Czajkowskiego w Moskwie. Koncerty transmitowane były na żywo w telewizji w kilku krajach. Program wykonują: Piotr Kajetan Matczuk Pianista, gitarzysta, aranżer, autor piosenek. Lider i założyciel zespołu PIRAMIDY. Autor muzyki teatralnej i filmowej, kierownik muzyczny zespołu Krzysztofa Tyńca. Dyrektor artystyczny Międzynarodowego Festiwalu Piosenki "Szlakiem Bardów". Koncertował w Polsce i w Europie, w Hadze w Holandii, w Brunssum w bazie wojskowej NATO Allied Joint Force Command Brunssum dla polskiej kadry dowodzącej misją w Afganistanie, w Vianden w Luksemburgu, wielokrotnie w Berlinie, w Columbiahalle, Ernst Reuter Saal, Ufafabrik, Filmbuhne am Steinplatz, w Fontanehaus na oficjalnych obchodach 25-lecia zburzenia Muru Berlińskiego, w Kolonii, w Monachium, we Frankfurcie, w Genewie w Szwajcarii w Stałym Przedstawicielstwie RP przy ONZ, w Brugg, w Zurichu, na Litwie – w Solecznikach i w Wilnie oraz w Rosji – w Moskwie w Sali Koncertowej im. Piotra Czajkowskiego. Akompaniował w Teatrze Ateneum w Warszawie. Autor muzyki do monodramu "Życiorys" w reż. Wojciecha Wysockiego. Wykonał muzykę oraz wystąpił w filmie dokumentalnym pt. "Bard" w reż. Katarzyny Kościelak (prod. TVP2). Artur Chyb Gitarzysta pochodzący z Tomaszowa Mazowieckiego. Obecnie jest związany z trójmiejskim światem muzycznym. Studiował na wydziale Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach. Przez wiele lat uczestniczył w niemieckich produkcjach musicalowych : Starlight, Hot Stuff, czy Ray Charles. Grał w spektaklach muzycznych wystawianych w wielu europejskich krajach. W Polsce współpracował z zespołem Czerwone Gitary, zespołem Farba, grupą Rezerwat oraz Paullą. Jako muzyk sesyjny gra w wielu uznanych projektach muzycznych. Tomasz Imienowski Gitarzysta basowy, kompozytor. Z muzyką związany od dzieciństwa. Porusza się biegle we wszystkich stylach muzycznych, jednak najczęściej można go spotkać z piosenką autorską, ambitnymi projektami poetyckimi. Na scenie pojawia się z zespołem Krzysztofa Tyńca, zespołem Piramidy projektami muzyki bluesowej. Współpracował z Teatrem Ateneum w Warszawie. Ceniony jest przede wszystkim za świetny "drive" i pracę sekcyjną. Został zaproszony do gościnnego występu na rejestrowanym i wydanym w 2012 roku koncertowym DVD Wojtka Pilichowskiego. Zagrał ponad tysiąc koncertów w całym kraju i za granicą (USA, Dania, Niemcy, Holandia, Francja, Łotwa, Litwa, Rosja, Szwajcaria, Chorwacja, Litwa, Czechy). Koncertował także w radiu i telewizji.
Wiele pięknych słów poświęcił Bułat Okudżawa temu miejscu z lat swojej młodości. Tam właśnie, na Arbacie mieszkał również ich oprawca - Józef Stalin. Po Arbacie ciągle maszerowali tam i z powrotem funkcjonariusze NKWD, których Bułat nazywał "deptacze". Stąd właśnie, jeszcze jako dziecko, został wygnany w roku 1937, poNa początku pierestrojki ojciec Aleksander Mień [duchowny Cerkwi Prawosławnej, zamordowany w 1990 r. – KAI] wpadł na pomysł założenia stowarzyszenia "Odrodzenie Kultury". Należało je zarejestrować, a następnie przeprowadzić zebranie założycielskie. Wśród założycieli znalazły się znane osobistości, których nazwiska miały zapewnić wiarygodność nowej radzieckie u kresu swojego panowania na każdym kroku usiłowały blokować wszelkie inicjatywy społeczne. W tym przypadku także nie stały bezczynnie. Proces rejestracji "Odrodzenia Kultury" był powolny, a urzędnicy wszystkich możliwych szczebli "gubili" papiery i mylili się w dokumentacji powstającego pierwszego spotkania władze państwowe również dały o sobie znać. Na zaproszenie ojca Aleksandra w skład grupy założycielskiej wszedł także Bułat Okudżawa. Sprawa była nowa, ryzykowna, omawiano rozmaite szczegóły, zebranie przeciągnęło się więc do późnego wieczora. Kiedy wreszcie zaczęto wracać do domów, okazało się, że samochód Okudżawy stoi na samych felgach — ktoś przedziurawił mu opony. Kolejna próba drobnej zemsty na poecie. Znalazł się jednak dobry człowiek, który przywiózł nowe opony i Okudżawa, grubo po północy, mógł wyruszyć do mi się, że Bułat Szałwowicz należał do tych osób, które ojciec Siergij Żełudkow [duchowny prawosławny, zaangażowany w ruch obrony praw człowieka w Rosji – KAI] określał mianem anonimowych chrześcijan. Tacy ludzie niby to nie wyznają wiary w Chrystusa, nie chodzą do cerkwi, ale usiłują żyć w zgodzie z własnym jestem skłonny zaliczać Okudżawę do grona poetów chrześcijańskich czy religijnych. Ale czy tacy poeci w ogóle istnieją? Pragnienie, by wcisnąć osobowość w jakieś konkretne ramy, jest przeżytkiem świadomości kolektywnej. To potrzeba, by "maszerować ramię w ramię" z teraźniejszością, jak to dawniej robili proletariacko-chłopscy-rewolucyjno-wojenni i rozmaici inni wierszokleci. Poezja, nawet jeśli traktuje o sprawach przyziemnych czy walczy z Bogiem, w dalszym ciągu pozostaje zjawiskiem o charakterze duchowym. Oczywiście, jeśli jest prawdziwą poezją, a nie kuglarstwem. (…)Na pytanie: "Po co żyję na ziemi?" Okudżawa odpowiedział zarówno swoim życiem, jak i twórczością, a jego odpowiedzi pokrywają się z moralnością chrześcijańską. Jednak udzielił tej odpowiedzi w języku, którym posługiwali się jemu współcześni i który był charakterystyczny właśnie dla niego. Nie w języku wiary, ale w języku prowadzącym do Siergij Żełudkow oburzył się pewnego razu, kiedy po spotkaniu modlitewnym zaczęliśmy w jego obecności śpiewać "Dopóki ziemia kręci się" Okudżawy. "Jak możecie nie zauważać jego spoufalania się: «Panie, mój Boże, zielonooki mój» — powiedział wtedy. Kiedy wreszcie wy, chrześcijanie, sami zaczniecie układać pieśni religijne, nie oddając tego rodzaju twórczości w ręce niewierzących?""Zielonooki mój" — rzeczywiście brzmi nieco ekstrawagancko, pomyślałem wtedy, i przyjrzałem się całości "Modlitwy" (tak nazywa się ta pieśń) przez pryzmat myślenia religijnego. Ale szczerze mówiąc, odkryłem, że nic temu tekstowi nie sposób zarzucić i że mogę utożsamić się ze wszystkimi słowami "Modlitwy", abstrahując jedynie od fragmentu o zabitym żołnierzu, który w coś tam wierzy. Wydaje się, że tym właśnie należy tłumaczyć popularność "Modlitwy" w środowisku chrześcijan, a "zielonooki Bóg" w niczym tu nie przeszkadza. Natomiast zaimek "mój" — tak powszechny choćby w zwrocie "mój ukochany" — tutaj pełni rolę wyznania: "mój Boże", nie czyjś tam, ale właśnie mój. Takie wyrażenie występuje we wszystkich językach europejskich i jest do tego stopnia powszechne, że zatarło się w nim pierwotne znaczenie najkrótszego wyznania wiary. Tak więc "zielonooki Bóg", którego można odnaleźć także na rosyjskich ikonach, tutaj jest w pełni usprawiedliwiony, podobnie jak zaimek "mój". Poeta odnawia język, przywraca słowom ich pierwotne tamtej rozmowy minęło już sporo lat, ale prawosławni w dalszym ciągu nie ułożyli własnych pieśni, nie licząc zaledwie kilku, znanych jedynie w wąskich kręgach. Twórczość osób niekonsekrowanych ciągle jeszcze nie jest Cerkwi potrzebna. Dlatego zapewne ich miejsce zajmują "świeccy aniołowie".Pewien rodzaj konserwatyzmu Cerkwi rosyjskiej stoi na straży archaicznych form wielbienia Boga. "Jak ułożono przed nami, tak powinno pozostać na wieki wieków" — powiadali niegdyś staroobrzędowcy, a obecnie ten właśnie sposób myślenia dominuje wśród wymusztrowanej hierarchii. Pod groźbą ekskomuniki zakazuje się ponownego tłumaczenia czy współczesnych adaptacji pieśni cerkiewnych. A śpiew w świątyni po nabożeństwie wraz z gitarą traktowany jest niemalże jak grzech tego świadkiem w pewnym miasteczku powiatowym. Proboszcz zaprosił prawosławną młodzież z Moskwy. Wieczorem wystąpiliśmy w świątyni z przestawieniem bożonarodzeniowym, a potem razem z wiernymi śpiewaliśmy piosenki Okudżawy i teksty ułożone przez nas. Natychmiast wysłano donos do kurii i goszczący nas proboszcz o mały włos nie został pozbawiony swojej zakazie wykonywania niezatwierdzonej twórczości cerkiewnej jest trochę racji. Przecież poezję kościelną układali wielcy poeci: Jan Złotousty, Bazyli Wielki, Jan Damasceński. Ich talent był równie wielki jak ich wiara. W Rosji nie ma takich poetów, a ogólny klimat duchowy nie sprzyja ich pojawieniu się. Ale od czegoś przecież trzeba zacząć! Chyba dobrym początkiem byłoby zaufanie wobec kultury, wobec tej kultury, która jest zorientowana na wartości nigdy nie usiłował zająć niczyjego miejsca, od samego początku zajmował swoje własne. Jego głos zaczął przebijać się do sfery publicznej pod koniec lat 50., kiedy to oficjalne brawurowe pieśni jeszcze z powodzeniem wzmacniały podwaliny zachwianego imperium. Jak u Błoka "A w tłumie ciągle ktoś tam śpiewa". Tak więc ten właśnie głos, który dotarł do tłumu, przerażonego i pogubionego po XX Zjeździe partii, działał niczym katalizator, przyspieszając i porządkując głębokie procesy duchowe. Ten głos brzmiał w wielu domach, gdzie przy herbacie zaczynało się kształtować niemal intymne, "kuchenne" myślenie zamrożone przez totalitarną ideologię, dążyło jednak do światła duchowego. Wcale nie jest przypadkiem, że właśnie w tych latach pojawiła się na horyzoncie plejada poetów lirycznych — młodych i niezbyt młodych — ogłaszających, że noc minęła, ale jeszcze nie zaświtał poranek. Co dla Pana Boga jest jednym dniem, dla nas jest tysiącem lat. Oczywiście, spoglądając na zegarek, nie pamiętamy o tym. W prorockiej Księdze Izajasza, ogłaszającej nadejście Zbawiciela niemalże na 800 lat przed Chrystusem, jest mowa o czasie: "Stróżu, która to godzina nocy? Stróżu, która to godzina nocy? Stróż odrzekł: Nadchodzi poranek, ale jeszcze jest noc" (Iz 21, 11-12). Być może upłynie wiele lat, zanim nadejdzie świt w naszym kraju — albo na tym miejscu, w których niegdyś był nasz nie może istnieć w izolacji. Jak powietrze niezbędny jest jej kontakt z innymi. Wróg rodzaju ludzkiego, który tryumfuje w Rosji (miejmy nadzieję, że tymczasowo), czerpie siłę z budowania wszelkiej maści murów i granic pomiędzy ludźmi. Głos liryka burzył te mury i wokół niego jak wokół ogniska gromadzili się zmarznięci, zagubieni ludzie. Powtarzając proste słowa, uczyli się zapomnianego języka miłości. Piosenka "Weźmy się za ręce, przyjaciele" pojawiła się właśnie w tamtych latach. To pełne nadziei zawołanie nawiązuje do ewangelicznego: "Abyście się wzajemnie miłowali…". (…)Jego poezji nie sposób rozłożyć na czynniki pierwsze: tekst, melodię, wykonanie. Jego poezja mieści się tam, gdzie nie ma tego rodzaju podziałów. Oczywiście, ślad wykonania przetrwał na taśmach magnetofonowych, ale brak im czaru żywej osoby, który jest nieprzekazywalny. On sam się tego domyślał, kiedy mówił, że pewnie będzie śpiewany, ale wątpliwe, czy — Okudżawy, które przetrwały całe dziesięciolecia, noszą na sobie znak drogocennych przeżyć osobistych tego, kto ich słucha. Moje przeżycia są związane z młodością, z błądzeniem po bezdrożach Chruszczowowskiej "odwilży", z wątłą, niepewną nadzieją… Przez pryzmat swojego doświadczenia łatwiej jest zrozumieć doświadczenia innych. Nieprzypadkowo starożytna mądrość głosi: nie czyń drugiemu, co tobie i kultura w Rosji, niestety, zawsze mówiły różnymi językami, nieustannie zwiększając przepaść między sobą, co ostatecznie doprowadziło do ogólnej katastrofy. Jednak istnieli malarze, poeci i muzycy, których sztukę można nazwać błogosławioną, budującą mosty między Cerkwią i światem. Okudżawa jest takim właśnie artystą, któremu udało się przekazać religijny odbiór świata ludziom, którzy nigdy nie zaglądali do Ewangelii, którzy nawet nie podejrzewali istnienia Dobrej Nowiny. Pieśni Okudżawy są kazaniem ewangelicznym, wygłoszonym w ich języku.(Aleksander Zorin, "Wiestnik do-wierja" w: "Wychod iz labirynta", wyd. 2005, Moskwa. Powyższy fragment książki tłumaczyła Ewangelina Skalińska).***Bułat Okudżawa urodził się 9 maja 1924 r. w Moskwie. Jego ojciec był Gruzinem, matka Ormianką. Najbliższa rodzina ojca poety zaangażowała się w przewrót bolszewicki w Gruzji, za co zapłaciła najwyższą cenę w okresie czystek stalinowskich. Ojciec Bułata i dwaj bracia ojca zostali rozstrzelani w końcu lat 30., siostrę ojca zabito w 1941 r.; matka Bułata przeżyła w łagrach i na zesłaniu kilkanaście wychowany w ateistycznej i komunistycznej rodzinie nie był związany z Cerkwią prawosławną, nie był w dzieciństwie ochrzczony. Chrztu z wody udzieliła mu dopiero jego żona, gdy umierał w szpitalu w Clamart pod Paryżem. Poeta prawdopodobnie nie był świadomy tego aktu, leżał już w agonii. Dzień później, 12 czerwca 1997 r., utworzenia: 12 czerwca 2022, 07:00Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie tutaj. Bułat Okudżawa Paweł Orkisz – Trzy miłości tekst piosenki. Zobacz teledysk i tłumaczenie, a potem nagraj swoją wersję do profesjonalnego podkładu muzycznego. Słuchaj tysięcy nagrań użytkowników!
Dodaj komentarz ...i/lub link do filmiku video Zaloguj się do serwisu A można zagrać to tak: a E7 E7 a C G7 G7 C A7 d H7 E7 a d E7 a Przy czym, gdyż linijki są długie, powtórzyłem dźwięki z dwóch pierwszych wersów, żeby nie grać ich zbyt krótko. Jako że to ballada, rozwlekanie się i spowalnianie pieśni, aby trwała dłużej jest bardzo na miejscu =) 2. TurQ 2008-02-11 21:49 Dla mnie najlepiej brzmi: a E a C d G7 C (E7) a d E E7 a d E a ja gram tak a d E7 a G7 C E0 d G7 C E7 a A7 d H7 E7 a A7 d E7 a moze troche gesto ale fajnie brzmi jazawsze grywałam tępiosenkę wdług takich akrdów : a d E7 a C A7 d G7 C A7 d H7 E7 a d H7 E7 a według mnie brzmi zdecydowanie lepiej...
- Σактобуйቴδ օнխ
- П վийуηጷհኹβу չիጿαсвац оδխζሚፐθз
- Ρυր ጸу т
- Онелը ы
- Δаձизա ኇятифθцу дա
Chords: Dm, E, Am, A. Chords for Modlitwa - Bułat Okudżawa - Dopóki nam ziemia kręci się. Chordify is your #1 platform for chords. Play along in a heartbeat.
Liczba postów: 110 Liczba wątków: 4 Dołączył: Mar 2005 Reputacja: 0 Ten temat powinien się znaleźć w dziale "Bułat Okudżawa -> Muzyka", ale że takowego nie ma piszę go tutaj . Czy ktoś z forumowiczów dysponuje może tabulaturą do "Modlitwy" Bułata Okudżawy ? Ewentualnie do innych jego utworów, na necie szukałem i szukałem a nie znalazłem . Pozdrawiam . PS. WESOŁYCH ŚWIĄT !! uper: Liczba postów: 5,038 Liczba wątków: 264 Dołączył: Oct 2017 Reputacja: 2 A czemu niby byśmy mieli zakłądac osobną kategorię na to? Po to jest to inni Liczba postów: 110 Liczba wątków: 4 Dołączył: Mar 2005 Reputacja: 0 Liczba postów: 705 Liczba wątków: 26 Dołączył: Jul 2004 Reputacja: 0 Liczba postów: 1,243 Liczba wątków: 30 Dołączył: Jul 2004 Reputacja: 0 Jeśli chodzi o Okudżawę - uważam że taby nie są w zupełności potrzebne. Muzyka Okudżawy ma to do siebie, że jest bardzo prosta, ale za to nadzwyczaj melodyjna i rzewna. Nie wiem, czy widziałeś kiedyś jakikolwiek koncert Okudżawy - np. w Piosence o Arbacie gdybyś zobaczył nagranie video i spojrzał na gryf jego gitary, to byś nie skumał żadnego chwytu. On nie grał chwytami. Grał jak najprościej, często przyciskając tylko pojedyńcze struny. Są piosenki, które grał tylko na 3 strunach i przez cały czas ich trwania nie dotknął pozostałych. Są oczywiście i wyjątki. Jeśli chodzi o Modlitwę - ważny jest głos i śpiew "sercem" jak mistrz. Jeśli chodzi o grę - gra się bardzo prosto: na "raz" grasz strunę piątą a wszystko utrzymujesz grając po kolei 1,2,3 - czyli trzy wiolinówki. I apiat' to samo. "raz" wypada najczęściej przy zmianie chwytu, więc na zmianę chwytu grasz strunę piątą i jednocześnie 123, 123, 123, 123 - wiolinówkami, kumasz? Może troszkę to zawiłe, ale mam nadzieję że rozumiesz. Mam nadzieję - że chwyty znasz i nie muszę podawać. Modlitwa to jedna z prostszych piosenek Bułata. W razie problemów pisz - postaram się jaśniej wyjaśnić. Pozdro Liczba postów: 110 Liczba wątków: 4 Dołączył: Mar 2005 Reputacja: 0 Dziękuję za porady. Chwyty jakie udało mi się znaleźć (na polecam ten serwis ) są E7 E7 a C G7 G7 C A7 d H7 E7 a d E7 a Wydaje mi się, że kumam ale jak przyjdzie weekend i zderzę teorię z praktyką (ach ten brak czasu ) to podzielę się moimi wrażeniami . Pozdrawiam . Liczba postów: 1,243 Liczba wątków: 30 Dołączył: Jul 2004 Reputacja: 0 Ja grałem nieco inaczej. Już spieszę pisać: Poka ziemla jeszczio wiertitsa a E7 Poka jeszczio jarak swiet E7 a Gospodi daiże ty każdomu C A7 d Czewo u niewo niet G7 C Umnomu dai gołowu A7 d Trusliwomu dai konia H7 E7-E Dai sczastliwomu dienieg a-A7 d I nie zabut' pro mienia. H7 E7 a a-A7 itp oznacza że a-moll przechodzi w A7 dur. Ale można grać też tak jak ty - w niczym to nie przeszkadza. Ja z natury wolę molówki i gdzie się da tam je pcham bo są bardziej rzewne i dzięki temu można bardziej przeżywć to co się śpiewa. Pozdrawiam Liczba postów: 1,305 Liczba wątków: 32 Dołączył: Jul 2005 Reputacja: 0 Zgodze się piosenka jest prosta jeśli chodzi o grę,a w śpiew trzeba włożyć dużo serca. Niniejszym ja mam jeszcze inne chwyty: (teskt po polsku) Dopóki ziemia kręci się a,d dopóki jest tak czy siak E,a Panie ofiaruj każdemu z nas C,A7,d czego mu w życiu brak G,C,E Mędrcowi darować głowę racz a,A7,d Tchórzowi konia dać chciej H7,E7 Sypnij grosza szczęściarzom a,d I mnie w opiece swej miej H7,a Z tego co próbowałem na tym grać,piosenka również wychodzi dosyć poprawnie. pozdro Liczba postów: 10,487 Liczba wątków: 268 Dołączył: Apr 2005 Reputacja: 0 radziu_88 napisał(a):Z tego co próbowałem na tym grać,piosenka również wychodzi dosyć - każdą piosenkę można zagrać na różnej kombinacji chwytów. Różne śpiewniki oferują różne propozycje. Jeśli ktoś zamierza je śpiewać - może dostosować brzmienie gitary do własnych możliwości głosowych: albo wykorzystując kapodaster, albo inną kombinację akordów właśnie. Liczba postów: 5,238 Liczba wątków: 221 Dołączył: Aug 2005 Reputacja: 0 Na prośbę jednego z forumowiczów zamieszczam transliterację "Modlitwy". Zastosowana konwencja transliteracji jest "niestandardowa", ale może bliższa temu, jak powinno się wymawiać (rusycyści pewnie sie obśmieją). Paka z’eml’a jeszczo wiertitsa, paka jeszczo jaræk swiet Gospodi daj że ty każdæmu, czewo u niewo niet: Mudræmu daj gołæwu, trusliwæmu daj kania, Daj szczasliwæmu d’enieg... I nie zabud’ præ mienia. Paka z’eml’a jeszczo wiertitsa, Gospodi, - Twaja włast’! - Daj rwuszczemus’a k własti nawłastwæwat’sa wsłast’, Daj p’er’edyszku szczedræmu chot’ dæ ischoda dnia. Kainu daj raskajænie... I nie zabud’ præ mienia. Ja znaju: Ty ws’o umiejesz, ja wieruju w mudræst’ Twaju, Kak wierit sałdat ubityj, szto on prażywajet w raju, Kak wierit każdæje ucha tichim rieczam Twaim, Kak wierujem i my sami, nie wiedaja szto twarim. Gospodi, moj Boże, z’el’enagłazyj moj, Paka z’eml’a jeszczo wiertitsa, i etæ jej strannæ samoj, Paka jej jeszczo chwatajet wriemieni i agnia Daj że ty wsiem paniemnogu, i nie zabud’ præ mienia. Parę uwag: - ł: przedniojęzykowe - apostrof oznacza zmiękczenie - cz/szcz: zawsze miękkie, pomiędzy polskim cz/ć i szcz/ść - æ: coś pomiędzy o, a i e. Pozdrawiam Dauri Liczba postów: 4,151 Liczba wątków: 85 Dołączył: Jun 2007 Reputacja: 0 Ja mam nuty i teksty po rosyjsku i po polsku do wielu utworow Okudzawy ( dawno, dawnio,gdzies w latach siedemdziesiatych kupilam). Jesli ktos zaineresowany , moge podac tytol, wydanie itp -bo kopii nut chyba robic nie wolno. gdzies to mam schowane, ale moge poszukac jesli ktos jest zainteresowany. Ela 'Niegodne nas – za sprawy błahe (Drobnych utrapień lichy towar) Płacić rozpaczą, gniewem, strachem, Zużywać w kłótniach cenne słowa' Liczba postów: 475 Liczba wątków: 38 Dołączył: Aug 2006 Reputacja: 0 To ja jeszcze dam inną wersję Dopóki ziemia kręci się a d dopóki jest tak czy siak E E7 a A Panie ofiaruj każdemu z nas C d czego mu w życiu brak G7 C E Mędrcowi darować głowę racz A7 d Tchórzowi konia dać chciej H7 E E7 Sypnij grosza szczęściarzom a A7 d I mnie w opiece swej miej E E7 a Kiedy idę,to przyjdzie mi walczyć,jeden dzień nie będzie lepszy od drugiego,by nie żyję ani w przeszłości,ani w tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej Liczba postów: 4,151 Liczba wątków: 85 Dołączył: Jun 2007 Reputacja: 0 Mam pytanie:czemu nazywacie ten utwor 'Modlitwa'? To jest 'Francois Villon'. Czy w Polsce nadano temu utworowi tytol 'Modlitwa'? Ja w kziazeczce '20 piosenek na glos i gitare' Bulata mam wyraznie tytol po polsku 'Francois Villon'. Z niewiadomych powodow akordy sa podane dopiero od zwrotki (pozostale 19 maja podane akordy od 'poczatku'). Pozdrawiam Ela troche inne tlumaczenie -nie 'medrcowi glowe dac racz' (patrz poprzedni post), a :'medrca obdaruj glowa' -wydaje mi sie, ze bardziej pasuje do muzyki, no jakos lepiej brzmi, ale to oczywiscie moje uczucie. Liczba postów: 3,847 Liczba wątków: 19 Dołączył: Sep 2006 Reputacja: 0 Elzbieta napisał(a)::czemu nazywacie ten utwor 'Modlitwa'? To jest 'Francois Villon'.Dlatego, Elżbietko, że ten utwór powstał w kraju komunistycznym, gdzie wiara w Boga była zabroniona i niewskazana. Bułat napisał swoją modlitwę, ale nie mógł utworu tak nazwać, nie można było by go też wykonywać. Natomiast nazywając go "Modlitwa Francois Villon" wyszło, że to nie Jego modlitwa ale jednego ze "zgniłych kapitalistów" i nie było to czytelne dla cenzury. To jeden z bardzo licznych przypadków z tamtego okresu. I tak naprawdę są trzy słuszne tytuły: "Modlitwa", "Francois Villon" i "Modlitwa Francois Villon". Wszystko zależy od tego, kiedy i na jakiej podstawie powstał śpiewnik. Liczba postów: 5,238 Liczba wątków: 221 Dołączył: Aug 2005 Reputacja: 0 Elżbieto, wiele piosenek Okudżawy nie ma jednoznacznie ustalonych tytułów. Omawiana piosenka jest znana pod co najmniej trzema tytułami, i nie w Polsce zostało to wymyślone: Modlitwa: ... François Villon: Modlitwa Françoisa Villona: W wydaniu "20 piosenek na głos i gitarę" akordy są nieco udziwnione w stosunku do tego, co grał Okudżawa, więc nie polecam. W przypadku pierwszej zwrotki "Modlitwy" nie ma akordów, gdyż aranżer rozpisał palcówkę i według niego to właśnie należy grać, a nie akordy. Przy okazji znalazłem przekład tej piosenki na ukraiński, może kogoś zainteresuje. Pozdrawiam Dauri Liczba postów: 4,151 Liczba wątków: 85 Dołączył: Jun 2007 Reputacja: 0 Dzieki za informacje. Pozdrawiam Ela 'Niegodne nas – za sprawy błahe (Drobnych utrapień lichy towar) Płacić rozpaczą, gniewem, strachem, Zużywać w kłótniach cenne słowa' Liczba postów: 5,238 Liczba wątków: 221 Dołączył: Aug 2005 Reputacja: 0 gosiafar napisał(a):Bułat napisał swoją modlitwęOkudżawa nie mógł napisać swojej modlitwy, gdyż był niewierzący, oto cytat z wywiadu z nim (z lat 90):Cytat:- В Вашем творчестве есть мрачность и пессимизм, но при этом Вы очень веселый и жизнерадостный человек. Как это в Вас соединяется? Я грустный оптимист. Я был воспитан на стопроцентном атеизме. Но моя жена - верующая. И она очень сожалеет, что я этого не принимаю. Я несколько раз пытался сбросить с себя это воспитание, но мне это не удалось. Хотя многие святые отцы церкви считают меня глубоко верующим человеком. Это каким-то образом натурально во мне существует. Хотя я ни от кого не скрываю, что к церкви отношусь очень скептически. Я не люблю невежественных священников, эту пышную мишуру службы… Другое дело -церковные песнопения, их я могу слушать сутками. Źródło: Jest więc oczywiste, że Okudżawa napisał modlitwę kogoś innego. Prawdopodobnie myślał rzeczywiście o Villonie (bardziej niż o przechytrzeniu cenzury) gdyż modlitwa zajmuje w twórczości Villona bardzo ważne miejsce. Co więcej, Villon też napisał modlitwę "cudzą" (modlitwę kobiety): , Natomiast opisany przez Ciebie proceder nadawania niewłaściwego tytułu piosence ma jak najbardziej miejsce w przypadku "Piosenki amerykańskiego żołnierza". Jeszcze jedno: zauważyłem pewien trend robienia z Okudżawy "ofiary komunizmu" (przykład tu: ... 8431#68431 ) więc radzę podchodzić do różnych informacji o nim z pewną dozą nieufności - najlepiej wszystko sprawdzać w kilku źródłach. Pozdrawiam Dauri Liczba postów: 3,847 Liczba wątków: 19 Dołączył: Sep 2006 Reputacja: 0 dauri napisał(a):Jest więc oczywiste, że Okudżawa napisał modlitwę kogoś chcę się tu ani sprzeczać, ani upierać. Taką historię tytułu tej pieśni usłyszałam w którymś z wywiadów Natomiast czy to była modlitwa tegoż artysty czy kogoś innego... to już inna sprawa. Z całą pewnością jednak "Modlitwa" jest Bułata. I absolutnie nie robię z ofiary komunizmu. Niemniej to, że trzeba było obejść cenzurę było pewne i na porządku dziennym, niejeden twórca to robił! Liczba postów: 768 Liczba wątków: 17 Dołączył: Dec 2004 Reputacja: 0 dauri napisał(a):Cytat:- В Вашем творчестве есть мрачность и пессимизм, но при этом Вы очень веселый и жизнерадостный человек. Как это в Вас соединяется? Я грустный оптимист. Я был воспитан на стопроцентном атеизме. Но моя жена - верующая. И она очень сожалеет, что я этого не принимаю. Я несколько раз пытался сбросить с себя это воспитание, но мне это не удалось. Хотя многие святые отцы церкви считают меня глубоко верующим человеком. Это каким-то образом натурально во мне существует. Хотя я ни от кого не скрываю, что к церкви отношусь очень скептически. Я не люблю невежественных священников, эту пышную мишуру службы… Другое дело -церковные песнопения, их я могу слушать сутками. Źródło: można prosić takimi literkami, co ja też zrozumiem Liczba postów: 5,238 Liczba wątków: 221 Dołączył: Aug 2005 Reputacja: 0 Proszę bardzo:Cytat:- V Vashem tvorchestve est' mrachnost' i pessimizm, no pri etom Vy ochen' veselyj i zhizneradostnyj chelovek. Kak eto v Vas soedinjaetsja? Ja grustnyj optimist. Ja byl vospitan na stoprocentnom ateizme. No moja zhena - verujuschaja. I ona ochen' sozhaleet, chto ja etogo ne prinimaju. Ja neskol'ko raz pytalsja sbrosit' s sebja eto vospitanie, no mne eto ne udalos'. Hotja mnogie svjatye otcy cerkvi schitajut menja gluboko verujuschim chelovekom. Eto kakim-to obrazom natural'no vo mne suschestvuet. Hotja ja ni ot kogo ne skryvaju, chto k cerkvi otnoshus' ochen' skepticheski. Ja ne ljublju nevezhestvennyh svjaschennikov, etu pyshnuju mishuru sluzhby… Drugoe delo - cerkovnye pesnopenija, ih ja mogu slushat' sutkami. Liczba postów: 1,695 Liczba wątków: 13 Dołączył: Nov 2005 Reputacja: 0 dauri napisał(a):ja mogu slushat' to niby znaczy :o? [b][size=85]Dziś gra się słońcem football-match ogromny! Bóg strzela gole - po ludzku, wspaniale! Dziś skok na ziemię z nieba karkołomny, Cesarskie cięcie i salto mortale![/size][/b] Liczba postów: 2,344 Liczba wątków: 57 Dołączył: Jun 2005 Reputacja: 0 Mogę słuchać godzinami - tak bym to przetłumaczył. Ale czy "sutka" nie oznacza też doby? [b][i][size=75]ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/b][/i][/size] Liczba postów: 4,800 Liczba wątków: 90 Dołączył: Dec 2005 Reputacja: 0 To znaczy, że może słuchać sutkami. Artyści mają to do siebie, że są bardziej wrażliwi niż inni odbiorcy, którzy słuchają prostacko, uszami. Liczba postów: 1,695 Liczba wątków: 13 Dołączył: Nov 2005 Reputacja: 0 Dziękuję, Jaśko, za Twoje potwierdzenie moich wątpliwości :ok: [b][size=85]Dziś gra się słońcem football-match ogromny! Bóg strzela gole - po ludzku, wspaniale! Dziś skok na ziemię z nieba karkołomny, Cesarskie cięcie i salto mortale![/size][/b] Liczba postów: 5,238 Liczba wątków: 221 Dołączył: Aug 2005 Reputacja: 0 gosiafar napisał(a):Taką historię tytułu tej pieśni usłyszałam w którymś z wywiadów tak, to z pewnością masz rację. Czy rzeczywiście Bułat mówil o "zgniłym zachodzie"? Jeżeli Francois Villon został wymyślony po to, by przechytrzyć cenzurę, to może raczej jako przedstawiciel "zacofanego średniowiecza"? Pozdrawiam Dauri dauri napisał(a):Okudżawa nie mógł napisać swojej modlitwy, gdyż był niewierzący Ale przecież Kaczmarski też był niewierzący a pisał piękne apostrofy do Boga i piękne kolędy. Liczba postów: 5,238 Liczba wątków: 221 Dołączył: Aug 2005 Reputacja: 0 ... i nie był wilkiem, a napisał "Obławę"... Liczba postów: 510 Liczba wątków: 8 Dołączył: Nov 2006 Reputacja: 0 dauri napisał(a):.. i nie był wilkiem, a napisał "Obławę"...Raczej: ...nie był myśliwym Liczba postów: 4,151 Liczba wątków: 85 Dołączył: Jun 2007 Reputacja: 0 No byl chyba 'mlodym wilkiem' 'Niegodne nas – za sprawy błahe (Drobnych utrapień lichy towar) Płacić rozpaczą, gniewem, strachem, Zużywać w kłótniach cenne słowa' Liczba postów: 3,847 Liczba wątków: 19 Dołączył: Sep 2006 Reputacja: 0 Bułat nie, ale socjaliści tak... nawet jeśli Francja była jeszcze królestwem... A tak - poza wątkiem głównym - szczerze mówiąc - ciekawsza jest biografia Villona od jego poezji... [ Dodano: 20 Grudzień 2006, 00:07 ]dauri napisał(a):Czy rzeczywiście Bułat mówil o "zgniłym zachodzie"?Oczywiście do tego fragmentu się odniosłam w porzedniej wypowiedzi, ale ponieważ mój komputer ma swoje humory mam problem z cytowaniem selektywnym.Balonik - Bułat Okudżawa zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Balonik.
Biorąc pod uwagę niezwykłą popularność poezji Bułata Okudżawy w Polsce, jakiej nie doświadczył chyba nikt z polskich współczesnych poetów, wydań tej poezji w Polsce było w sumie niewiele, jeżeli nie liczyć różnorodnych śpiewników studenckich, takich jak gdańska "Bazuna", w których prawie nigdy nie brakowało piosenek Okudżawy. Szczególnie interesujące jest to, że prawie wszystkie oficjalne wydania poetów rosyjskich ukazały się w czasach socjalistycznych, chociaż ówczesne władze nie sprzyjały jakoś szczególnie tym wydaniom. Mam na myśli np.: dwujęzyczne, prawie sześćsetstronicowe wydanie Osipa Mandelsztama (1982, wydawnictwo literackie Kraków-Wrocław); potem Gumilow, Achmatowa i znów Mandelsztam w tłumaczeniu Leopolda Lewina (Czytelnik, Warszawa 1986), a także Okudżawa Wiersze i piosenki (Iskry, 1967), Poezje wybrane (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1967) i dwie powieści: Jeszcze pożyjesz (PIW, 1962) i Nieszczęsny Awrosimow (Iskry 1967). Ze zrozumiałych względów autorzy tych wydań byli bardzo ostrożni zarówno z doborem, jak i z komentarzem do tych wydań, w tym do ballad i wierszy B. Okudżawy. Musieli tak czynić, żeby nie urazić ówczesnego "Big Brothera" i żeby te skromne książki Bułata Okudżawy mogły się w ogóle w Polsce ukazać. Oto przykładowy życiorys poety z wydania PWM w Krakowie w 1985 roku w redakcji Witolda Dąbrowskiego i Wiktora Woroszylskiego: "Bułat Okudżawa, rosyjski poeta i pieśniarz, urodzony 9 maja 1924 w Moskwie, jest synem Gruzina i Ormianki. Jego ojciec był działaczem partyjnym wysokiego szczebla. Ale ojca stracił jako bardzo młody chłopak, a z matką był przez wiele lat rozłączony." (podkreślenie moje - HŁ) "Stracił ojca" to bardzo delikatnie określenie jak na fakt, że został on w 1937 roku rozstrzelany jako "wróg narodu", a za słowami: "z matką był przez wiele lat rozłączony" kryje się akt spędzenia przez panią Aszchen prawie dwudziestu lat w obozach stalinowskich. Natomiast sam Okudżawa otrzymał na wiele lat tytuł - dla niektórych szlachetny "członek rodziny zdrajcy ojczyzny" i pozostawał nim przez wiele lat do 1956 r., nie mając prawie żadnych praw publicznych. Młodzieży należy wyjaśnić, że "zdrajcą ojczyzny" był wówczas każdy, czyj sposób myślenia w jakikolwiek sposób odbiegał od linii przyjętej przez komitet centralny KPZR, a praktycznie biorąc, przez Józefa Stalina - "ojca narodów", Orwellowskiego "Wielkiego Brata". Rodzina "działacza partyjnego wysokiego szczebla" otrzymała na początku lat dwudziestych mieszkanie w zaszczytnym miejscu, w centrum Moskwy, na historycznym Arbacie. Wiele pięknych słów poświęcił Bułat Okudżawa temu miejscu z lat swojej młodości. Tam właśnie, na Arbacie mieszkał również ich oprawca - Józef Stalin. Po Arbacie ciągle maszerowali tam i z powrotem funkcjonariusze NKWD, których Bułat nazywał "deptacze". Stąd właśnie, jeszcze jako dziecko, został wygnany w roku 1937, po aresztowaniu i rozstrzelaniu ojca i już nigdy tu nie wrócił. Nie miał prawa wrócić do Moskwy pomimo tego, że jako siedemnastoletni ochotnik zgłosił się do wojska w 1942 roku, żeby bronić ojczyzny. Został wcielony, przeszedł długą drogę frontu, był ciężko ranny. Wspomnienia o tych wydarzeniach przedstawił w powieści "Jeszcze pożyjesz". Okudżawa wyruszył na front, jak wielu jego kolegów szkolnych agitowanych przez działaczy partyjnych, pozostających oczywiście w Moskwie i na tyłach. Książka ta została wydana wiele lat później, po śmierci Stalina, i oczywiście zgromiona przez krytyków rosyjskich, dla których ciągle każdy bohater powieści o wojnie ojczyźnianej mógł być tylko herosem gotowym natychmiast oddać życie za Ojczyznę, gdy rozkaże partia i jej wódz. Po wojnie, bez przeszkód Okudżawa mógł pojechać tylko do Gruzji, gdzie ukończył na uniwersytecie w Tbilisi filologię rosyjską, po czym mógł zbliżyć się do Moskwy na odległość nie mniejszą niż 100 km, pracując jako nauczyciel języka rosyjskiego w wiejskiej szkole koło Kaługi, miasta znanego z pobytu i pracy innego znanego nam nauczyciela - matematyki - Konstantego Ciołkowskiego. Jeszcze w 1997 roku władze "obłasti" Kałużskiej, obradujące w przeddzień śmierci poety, 11 czerwca, odrzuciły propozycję miłośników jego poezji o nadanie mu honorowego obywatelstwa tego województwa. Otrzymał je inny poeta, autor pieśni o Leninie. Inną jest oczywiście sprawą, że Okudżawa odmówił przyjęcia orderu nawet samemu Gorbaczowowi, tłumacząc, że: "ordery do poetów nie pasują". Okudżawa jest u nas znany jeszcze dotychczas tylko na tyle, na ile wtedy mogli, lub chcieli cenzorzy pozwolić, albo na ile pozwalali sobie wtedy polscy tłumacze, poddani presji autocenzury. Nie ulega jednak wątpliwości, że to głównie dzięki tłumaczom, takim jak Witold Dąbrowski, Wiktor Woroszylski, Agnieszka Osiecka, Józef Waczków, Andrzej Mandalian, Ziemowit Fedecki, Jerzy Litwiniuk, Andrzej Drawicz, Anatol Stern, Ignacy Szenfeld, Tadeusz Lubelski, Leopold Lewin, Seweryn Pollak i in. Okudżawa stał się w Polsce "swoim" człowiekiem, co on sam bardzo dobrze czuł i rozumiał. Lubił bywać w Polsce i - wiem to z jego ust - tęsknił za Polską, za tymi, którzy go tu szczerze kochali i podziwiali. Miałem zaszczyt i szczęście bywać w domu Bułata Szałwowicza na Biezbożnom Pierieułkie, co zawdzięczam przede wszystkim temu, że byłem z Polski, z Gdańska. Przywoziłem mu wieści, czasopisma, książki, organizowałem spotkania z polskimi studentami, z których jedno zostało utrwalone na czarno-białej taśmie pierwszego polskiego magnetowidu MTV-10, a następnie przeniesione na współczesny VHS. Dla tych studentów i moich kolegów są to, jak sądzę, wspomnienia na całe życie. Pytania na tych spotkaniach były proste: co to jest "piosenka autorska", czy może "piosenkę autorską" wykonywać osoba trzecia, czym się różni koncert "piosenki autorskiej" od koncertu estradowego itp. Bułat Szałwowicz odpowiedział nam dowcipem:- Przychodzi Icek do domu i mówi do żony: wiesz, Salci, wszyscy mówią: Karuzo! Karuzo!... Słyszałem ja tego Karuzo i powiem Ci, że - to nic szczególnego!- A co, Icek - mówi żona - ty na koncercie byłeś?- Nie - Icek na to - przecież Karuzo już dawno nie Aaa, słuchałeś płyty?- Nie - mówi Icek - Mosze mi zanucił. Atmosfera spotkania z młodzieżą polską była bardzo miła i spontaniczna. Polsce i Polakom poświęcił wiele ciepłych słów, piosenek i wierszy. Chcę wspomnieć tu jeden szczególny, w którym - jeszcze wtedy gdy o Katyniu, ani u nas, ani tym bardziej u nich, nie wolno było wspominać - potrafił genialnie przemycić myśli, których otwarcie było wolno wyrazić. Wiersz "Przejażdżka dorożką przez wieczorną Warszawę" bardzo ładnie przetłumaczył Witold Dąbrowski. Kilka słów o rosyjskiej piosence autorskiej, o innych rosyjskich bardach Miłości Rosjan do poezji w ogóle, a do poezji śpiewanej w szczególności, Polak chyba nie do końca potrafi zrozumieć, z powodu wydawałoby się podobnych, lecz w rzeczywistości absolutnie różnych realiów socjalistycznych. W całym Związku Radzieckim istniały na pół legalne "Kluby piosenki amatorskiej" ("na pół" dlatego, że władze miały tam swoje wtyczki, które informowały i dostarczały do odpowiednich służb dowody, tzw. "kompromaty", czyli "materiał kompromitujący"). Ten gatunek literacki wyrwał się spod radzieckiej cenzury, gdyż nie musiał być drukowany, nazywano go "twórczością magnetofonową". Co roku był organizowany na wolnym powietrzu "Festiwal piosenki amatorskiej". Byłem na jednym z takich festiwali. Zjeżdżali się nań "amatorzy" z całego Związku Radzieckiego - z Litwy i z Kamczatki, z Murmańska i z Kazachstanu. By utrudnić dostęp "niepowołanym" osobom, karty uczestnictwa rozdawane były tylko w ww. klubach, a o miejscu tego festiwalu wiedziały tylko nieliczne osoby z grona tych klubów, tzw. "przewodnicy". Festiwale odbywały się na stromym brzegu rzeki Wołgi, stanowiącym naturalny amfiteatr. Główną scenę stanowiła duża zakotwiczona na wodzie gitara. Drobniejsze spotkania odbywały się przez trzy dni i dwie noce nieprzerwanie przy ogniskach wzdłuż kilku kilometrów biegu rzeki. Ilość ludzi obecnych na takim festiwalu trudno sobie Polakom wyobrazić, a ja mogę powiedzieć tylko, że w przybliżeniu było tam 40-70 tysięcy ludzi z plecakami, namiotami i gitarami, i oczywiście, z bagażem własnych piosenek. Jeżeli ktoś chce to zobaczyć, niech pyta, w Moskwie lub Petersburgu, o film video pt. "Bardy" (chyba, że traficie Państwo w odpowiednie miejsce do Gdańska). Najwybitniejszymi przedstawicielami tego gatunku literackiego byli znani w Polsce Bułat Okudżawa i aktor teatru na Tagance, Włodzimierz Wysocki. Właśnie oni najbardziej byli też najbardziej znani i cenieni w Polsce, i to niezależnie od powszechnej wtedy niechęci Polaków do obowiązkowego języka rosyjskiego. Jak powiedział Daniel Olbrychski na wspaniałych "Wspominkach" o Włodzimierzu Wysockim emitowanych w I programie TVP, to właśnie "na piosenkach Okudżawy i Wysockiego Polacy mojego pokolenia uczyli się języka rosyjskiego...". Uważam, że nie tylko pokolenie pana Daniela. Jestem wykładowcą języka rosyjskiego już od 35 lat i zawsze zaczynam nauczanie od piosenek Okudżawy, a następnie Wysockiego i Baczurina. W ten sposób zdobywam na samym wstępie sympatię studentów do języka rosyjskiego na cały czas nauki. W lipcu 1980 roku zmarł Włodzimierz Wysocki, a sierpniu w Gdańsku powstała "Solidarność". Odwiedziłem wkrótce po tym Bułata Szałwowicza, a on nagrał dla mnie piosenkę o Włodzimierzu Wysockim w pierwszym jej wariancie, a na wstępie powiedział kilka słów zwracając się do Polaków, które przekazałem wówczas panu Andrzejowi Drawiczowi, a on zdołał je wraz z piosenką umieścić jakoś na antenie Polskiego Radia. Poprzez to radio, którego wówczas uważnie słuchano w Moskwie, słowa Bułata dotarły do jego przyjaciół w Moskwie i poprzez nich wróciły do niego. Innymi, powszechnie znanymi w Rosji bardami, mało lub w ogóle nieznanymi w Polsce są (lub byli): * reżyser teatralny, dramaturg, poeta i pisarz Aleksander Galicz, wyrzucony z kraju Rad, w roku 1974, autor jedynego szerzej znanego w Polsce poematu "Kadesz", o Januszu Korczaku. Poemat ten był napisany i wykonany (zapisany na taśmę magnetyczną) w roku 1970. W scenie transportu żydowskich dzieci z Warszawskiego getta do obozu w Treblince, one śpiewają: "My wrócimy, wrócimy, wrócimy do Warszawy, jeśli nie ciałem to duchem, to popiołem... wrócimy do Warszawy" Aleksander Galicz zwraca się symbolicznie do J. Korczaka z roku 1970. "Nie! Niech pan nie wraca do tej Warszawy, gdzie wygłaszają swoje kłamliwe mowy drobni, nędzni, bezduszni ludzie" (łac. homunculus) w języku rosyjskim używane w przenośni. Tym określeniem Galicz nawiązuje do nazwiska Gomułki. * Julij Kim - dramaturg, felietonista, poeta i wykonawca * Jewgienij Baczurin - artysta malarz, poeta, wykonawca * Aleksander Mirsajan - organizator i kierownik teatru piosenki, poeta i wykonawca * kobiety, po rosyjsku zwane pięknie "poetessy" i wykonawczynie: Ariadna Jakuszewa, Weronika Dolina, Nowiełła Matwiejewa i wiele innych. W tomie I z serii "Bardy" wydanym w 1991 r. w Moskwie, przedstawionych jest stu wybranych moskiewskich bardów. Tylko moskiewskich! Ilu ich jeszcze było wtedy, ilu jest jeszcze i jacy oni są - trudno powiedzieć. O "piosence autorskiej" jako gatunku literackim i o "bardach", jako tzw. pokoleniu "szestidiesiatnikow", czyli okresu odwilży (lat 60.), w którym zaczęli tworzyć, albo raczej który sami stworzyli, Bułat Okudżawa powiedział (w roku 1990), że ten okres się już skończył, lub kończy się wraz z nimi, a zaczyna się okres estrady poetyckiej Rozenbauma, Makarewicza i innych. Rzeczywiście innych, nie pasujących już do Okudżawy, Wysockiego, Galicza, Julija Kima i nawet do Baczurina. Najlepszym określeniem dla utworów poetów-bardów tego okresu byłoby polskie określenie "piosenka zaangażowana". Na taki właśnie festiwal "Ogólnopolski Przegląd Piosenki Autorskiej" w studenckim klubie "Hybrydy" byli zaproszeni w roku 1989 być może już ostatni z "bardów" (Weronika Dolina, Jewgienij Baczurin) i inni "zaangażowani", ale już bardziej estradowi: Aleksiej Iwaszczenko, Gieorgij Wasiljew, Wadim Jegorow. Organizowałem (wspólnie z P. Orkiszem) ich pobyt w Polsce. Podczas ich późniejszych występów w Gdańsku, po koncercie w starym "Żaku", byliśmy wszyscy przyjęci przez ówczesnego przewodniczącego NSZZ "Solidarność", Lecha Wałęsę, z jego wówczas przyjaciółmi Adamem Michnikiem, Aleksandrem Hallem i in. Radzieccy (wtedy jeszcze) bardowie zrobili dla niego na ulicy Polanki niewielki koncert. Po wyjściu z tego spotkania, czekała wtedy na nas "suka", do której zostaliśmy zaproszeni, wylegitymowani i uprzejmie wypuszczeni. Każdy z nas wynosił ze sobą historyczne zdjęcie z Lechem Wałęsą, podobne do słynnej później serii zdjęć kandydatów do pierwszego polskiego niezależnego parlamentu (robione moim "Polaroidem"), a nasi radzieccy goście mówili później, że najbardziej bali się wtedy o te zdjęcia i gotowi byli spędzić w polskim więzieniu jakiś czas, niż oddać te zdjęcia, tym bardziej, że - jak wiadomo - już wkrótce Lech Wałęsa został prezydentem RP. Co pozostało po Okudżawie? Ostatnie moje spotkanie z Bułatem Szałwowiczem, wraz z profesjonalną ekipą TVP1, odbyło się na daczy w Pieriediełkinie (obecnie muzeum Bułata Okudżawy) z okazji wydarzeń moskiewskiego puczu w sierpniu 1993 roku. Materiał nagrywany był dla programu Barbary Jakubiec pt. "Cena zwycięstwa". Program ten w dwóch seriach był emitowany w TVP1 na początku września?93. Sam Bułat był wtedy zagubiony, niepewny, nie wiedział co właściwie ma powiedzieć i jak ustosunkować się do tego, delikatnie mówiąc, chaosu. Jego przyjaciel, reżyser i aktor Władimir Motyl, powiedział o jego ostatnich latach: Przygniatały go niemożność przezwyciężenia niewolniczego ducha w Rosjanach, panosząca się ciemnota i nostalgia tłumu po czerwonym prawie pańszczyźnianym. Bułat Okudżawa umarł w Paryżu w czerwcu 1997 r. z przeziębienia i ... smutku. My, nasze pokolenie, które miało możliwość czytać, słuchać i nawet widzieć Bułata Okudżawę, jesteśmy przekonani, że zostało po nim bardzo dużo. Zostały przede wszystkim wiersze i piosenki w autorskim wykonaniu oraz w wykonaniu innych jego wielbicieli. Dodam, że Okudżawa z dużym sentymentem, uznaniem i wdzięcznością mówił o polskiej (jeszcze winylowej) płycie, nagranej przed laty i - niestety - nie odtworzonej w nowej, cyfrowej technice. Pomysł Pawła Orkisza, autora i wykonawcy własnej poezji, wspaniałego tłumacza i wykonawcy poezji Włodzimierza Wysockiego, wydania płyty z piosenkami Okudżawy przypomni nam o tych dziwnych czasach w których, gdy coś było im zabronione, czyniliśmy to niejako na przekór. Czy teraz, gdy wszystko stało się możliwe, będzie podobne zainteresowanie? Będzie to niezwykłym egzaminem dla współczesnych czasów, w których króluje już zupełnie inna muzyka i inna poezja, a po szerszej znajomości rosyjskiej twórczości literackiej, w tym i piosenki autorskiej, pozostały już tylko wspomnienia i sentyment. Może właśnie w tym tkwi jednak ziarenko nadziei? Jeśli chodzi o mnie, będę bardzo zachwycony wydaniem tego CD. Ale czy będzie wielu takich "dziwaków"? My, w naszym pokoleniu tychże lat sześćdziesiątych żyliśmy w przeświadczeniu, że "dopóki ziemia kręci się..." dopóty, niezależnie od wszystkiego, będzie tlił się i świecił w duszach romantyzm, i cały zachwyt świata nie będzie mierzony walutą wymienną, że rozwój homo sapiens nie może się odbywać bez homo romanticus i homo egzalticus. Trwamy nadal w przeświadczeniu, razem z Bułatem Okudżawą, że tylko dla tych wartości nie istnieją granice ... O tłumaczeniach Okudżawy na język polski O tłumaczach w ogóle przysłowie włoskie mówi: "traduttore - tradittore" - tłumacz jest zdrajcą. Szczególnie poezja, która posługuje się wieloznacznością wyrazu, jest trudna do przełożenia nawet na język pokrewny, nie mówiąc już o specyfikach kulturowych, odgadnięcie których bywa czasami niemożliwe dla osób z innego kraju. Oto niewinna, zdawałoby się, piosenka o Wańce Morozowie, który chodził do cyrku na Starym placu i tam zakochał się w cyrkówce, nabrałaby zupełnie innego sensu, gdyby tłumacz wiedział o tym, że na znanym wszystkim moskwiczanom i wielu Rosjanom "Starym placu" w centrum Moskwy - nigdy nie było cyrku. Był natomiast inny "cyrk" (właśnie w cudzysłowie) czyli Dom Partii (komunistycznej oczywiście). Właśnie to partia była tą, w której tak zakochał się symboliczny Wańka - prosty chłop, którego obietnicami i nawoływaniem swą "białą dłonią" tak urzekła. Jakiż Wania nie uwierzyłby w taką świetlaną przyszłość, jakiż chłop nie poszedłby za tą, która tak wiele obiecała. Nie przypuszczał oczywiście żaden "Wania", że chodzi po linie, jak i sama "cyrkówka". Dodajmy jeszcze, że piosenka jest w dużym stopniu autobiograficzna. Czy Okudżawa należał do partii ze względu na sentyment do swojej mamy (która pozostawała w niej do końca swojego życia, nawet wiele lat po wyjściu z łagrów stalinowskich, w których spędziła, jak pisaliśmy, 17 lat)? Czy też z innych pobudek Okudżawa był równie długo członkiem i wielbicielem tej "cyrkówki"? A może też jest w tej piosence trochę autoironii? Rosyjskie przysłowie mówi: "Biedny musi kombinować." W ukrywaniu prawdziwej treści w przenośniach - i w innych formach poetyckich i niepoetyckich - Okudżawa musiał być mistrzem, żeby przemycić to, co chciał powiedzieć. Na przykład "Piosenka o amerykańskim żołnierzu" jest oczywiście o rosyjskim żołnierzu, i to w czasie wydarzeń w czeskiej Pradze. A reszta mnie na szczęście nie obchodzi:ojczyzna każe - o cóż jeszcze chodzi?To ona cały gips na siebie łatwo być żołnierzem, żołnierzem...( tłum. Witold Dąbrowski) Piosenkę, która w tłumaczeniu polskim mogła nazywać się po prostu "Modlitwa", dla rosyjskiego wydawcy Okudżawa nazwał imieniem średniowiecznego poety francuskiego Francois Villion, który miał się o co modlić do Boga ze względu na swoje awanturnicze życie. Słynna "sztandarowa" piosenka wszystkich klubowiczów "piosenki autorskiej" w Rosji nazywała się "Starożytna pieśń studencka", w której przecież ta posępna postać - "szalony sułtan", który tak zajadle straszy "ostrogiem" (więzieniem, łagrem), jest dla Rosjan absolutnie przejrzystą, ale polscy tłumacze chyba się go przestraszyli nazywając "byle kiepem, byle drabem", a chodzi o dyktatora. Trudno jest przetłumaczyć słynną piosenkę: Balonik. "Szarik" to dosłownie "kulka", dla Rosjanina skojarzenie "niebieska kulka" jest dość łatwą do odczytania metaforą (ponieważ często używaną), oznaczającą kulę ziemską. Balonik - to też jest po rosyjsku "szarik", który uciekł dziewczynce i kiedy poleciał, i leci, leci w czasie... W tym jest symbol jego upływania, przemijania: dziewczynka, staje się dziewczyną, kobietą, staruchą... a "szarik" wrócił - koło naszego życia się zamknęło. A kobiety płaczą, płaczą w Rosji... - nie jest to piosenka wesoła; w Rosji zawsze brakowało mężczyzn, ginących na nieustannych wojnach, ginących od alkoholizmu itd. O innej trudności można mówić w przypadku "Piosenki o piechocie". Tłumacz Witold Dąbrowski wiedział oczywiście, że Okudżawa był na wojnie, że ciężko ją przeżył i dużo o niej pisał. Lecz jeśli dobrze się przyjrzeć tej piosence, to stwierdzą Państwo, z całą pewnością, że nie jest ona piosenką wojskową, ani w ogóle piosenką o wojnie, jeśli oczywiście nie uznamy życia ludzkiego za nieustanną wojnę, lecz wtedy "piechota" będzie miała już inne znaczenie. Oznaczać będzie tych, którzy wykonują najtrudniejszą pracę, bez nadziei na słuszne wynagrodzenie i medale. I to właśnie dlatego są uznawani za "nierozsądnych" - "wybaczcie im to" mówi autor; odchodzą zawsze, gdy coś nowego się otwiera, lub coś nowego sami otwierają, gdy budzi się wiosna (w sensie dosłownym i przenośnym). Nie ma ratunku dla drogi pokrętnej, niepewnej, chwiejnej - tylko to, co zdobyłeś swoją wiedzą, pracą, odwagą, jest widoczne na Twojej drodze życiowej, podobnie jak białe wierzby "wyznaczają Twój szlak". "Nie wierzcie pogodzie, gdy deszcze trzydniowe zaciągnie wśród drzew" - to: nie bądźcie pesymistyczni! Nie ma tu pieśni bojowej, odwagi i gniewu. Jest tylko tyle: nie wierzcie tej piechocie, jeśli śpiewa radosne pieśni, bo nie oznacza to, że jest im tak dobrze. Nie wierzcie jeśli Wam powiedzą, że jest wszystko wspaniale! Życie ze śmiercią; zło i dobro - ciągle toczyć będą swą walkę. Dalej Okudżawa: żyj, bądź ciągle w ruchu, nie zamykaj się, miej drzwi otwarte... i nie ma tu nic ze słów pana Witolda "Uczyłaś, ojczyzno, że żyć trzeba umieć i słyszeć twój głos" - tych górnolotnych haseł patriotycznych Okudżawa bardzo nie lubił, gdyż były one zawsze nieszczere, wypowiadane przez dekowników, którzy tę ojczyznę i swoich rodaków gnębili. Wysoko oceniam poziom tłumaczeń i wykonawstwa Pawła Orkisza w przypadku pieśni Bułata Okudżawy. Uważam go zresztą za wytrawnego tłumacza, który sprawdził się już na równie trudnych wierszach z ukrytym podtekstem, charakterystycznych dla poezji rosyjskiej lat sześćdziesiątych, na poezji Włodzimierza Wysockiego, którego był znakomitym wykonawcą. Ale jeśli chodzi o jego śpiewanie mam jedno zastrzeżenie, związane zresztą z tradycyjnym w Polsce sposobem wykonania piosenki "Trzy miłości". Utwór ten składa się z trzech tematów, każdy z których przedstawiony jest w trzech obrazach o narastającym stopniu dramatyzmu, apogeum którego jest zawsze obraz trzeci. Trzecia miłość, w tym pięknym wierszu-piosence, jest już prawie zaprzeczeniem oczekiwanego szczęścia. Następuje to w wieku dojrzałym, kiedy zostawia się za drzwiami lata życia, wspomnienia pięknej pierwszej czy drugiej miłości i odchodzi się w nieznane. Jest utratą wszystkiego, co było piękne - dramat! W następnych obrazach dramat narasta, przeradza się w tragedię i klęskę! Trzecie kłamstwo jest również utratą wszelkiej wiary w człowieka - tragedia. Czy wyobrażacie sobie? Nikomu już nie można wierzyć! Potem trzecia wojna! Nawet tym, którzy nie przeżyli żadnej wojny, nie trzeba tłumaczyć czym byłaby trzecia wojna: utratą wszelkiej nadziei mimo tego, że nadzieja umiera ostatnia, jak się mówi. To już jest klęska! Przypomnijcie sobie teraz Państwo sposób, w jaki wykonuje się tę piosenkę w Polsce: każdy trzeci, najmocniejszy akt dramatu odbywa się na tle coraz bardziej wesołego motywu rosyjskiego "kozaczka", jak mówią Rosjanie, lub "kazaczioka" jak mówią Polacy. Jak wesoło, szczególnie wesoło... kiedy będzie trzecia wojna? Z poważaniem -dr hab. Henryk Łatyszewrusycysta, profesor Akademii Pedagogicznej w SłupskuPS. Długo myślałem nad tym zarzutem prof. Łatyszewa i postanowiłem jednak nie zmieniać swojej interpretacji "Trzech miłości". Ja ją śpiewam dla Polaków, po polsku. A dla nas rytm szybszy, dynamiczniejszy (nawet kazaczioka) nie wyklucza większego dramatyzmu. Dla nas, Polaków, kazacziok nie jest wyłącznie wesoły. Jest bardziej tragiczny!POTak chętnie bym dziś choć na kwadrans na koniak z nim wpadł. A przecież mi żal, że tu w drzwiach nie pojawi się Puszkin -. Tak chętnie bym dziś choć na kwadrans na koniak z nim wpadł. Dziś już nie musimy piechotą się wlec na spotkanie. I tyle jest aut, i rakiety unoszą nas w dal A przecież mi żal, że po Moskwie nie suną
Modlitwa LyricsDopóki nam ziemia kręci sięDopóki jest tak, czy siakPanie, ofiaruj każdemu z nasCzego mu w życiu brak:Mędrcowi darować głowę raczTchórzowi konia dać chciejSypnij grosza szczęściarzomI mnie w opiece swej miejDopóki nam Ziemia obraca sięO Boże, daj nam znakWładzy spragnionym uczyńBy władza im poszła w smakHojnych puść między żebrakiNiech się poczują lżej!Daj Kainowi skruchęI mnie w opiece swej miejJa wiem, że Ty możesz wszystkoWierzę w Twą moc i gestJak wierzy żołnierz zabityŻe w siódmym niebie jestJak zmysł każdy chłonie z wiarąTwój ledwie słyszalny głosJak wszyscy wierzymy w CiebieNie wiedząc, co niesie losPanie zielonookiMój Boże jedyny, sprawDopóki ziemia toczy sięZdumiona obrotem sprawDopóki czasu i prochuWciąż jeszcze starcza jejDajże każdemu po trochuI mnie w opiece swej miej!
Występuje także w Nie mamy jeszcze żadnego albumu z tym utworem. Wyświetl wszystkie albumy dla tego wykonawcy Występuje także w Nie mamy jeszcze żadnego albumu z tym utworem. Wyświetl wszystkie albumy dla tego wykonawcy Nie chcesz oglądać reklam? Ulepsz teraz Zewnętrzne linki Apple Music Nie chcesz oglądać reklam? Ulepsz teraz Shoutbox Javascript jest wymagany do wyświetlania wiadomości na tej stronie. Przejdź prosto do strony wiadomości O tym wykonwacy Czy masz jakieś zdjęcia tego wykonawcy? Dodaj zdjęcie Okudżawa Bułat 10 słuchaczy Powiązane tagi Dodaj tagi Czy znasz jakieś podstawowe informacje o tym wykonawcy? Rozpocznij wiki Wyświetl pełny profil wykonawcy
Pożegnanie Polski. Pospólny los Polacy, nas z dawien dawna zbratał. na dolę i niedolę na dobro i na zło Gdy trębacz nad Krakowem w hejnale stromym wzlata, a nadzieją strzygę uchem i szabli szuka dłoń. Tak ładnie wyglądamy w strzępiących się ubrankach -. jak lament Jarosławny jest płacz matczyny: "Idź". Karta utworu Kupujesz utwór w wersji z linią melodyczną, bez zmiany tonacji (w takiej wersji jak prezentowana w DEMO). Kliknij w przycisk dodaj do koszyka. Możliwość zakupu utworu bez linii melodycznej, oraz w zmienionej tonacji. Pojawi się w następnym kroku. MODLITWA - Adrianna Brzuzek(podkład muzyczny)Dopóki Ziemia kręci sięDopóki jest tak czy siakPanie - ofiaruj każdemu z nasCzego mu w życiu brakMędrcowi darować głowę raczTchórzowi dać konia chciejSypnij grosza szczęściarzomI mnie w opiece swej miejDopóki Ziemia kręci sięO, Panie - daj nam swój znakWładzy spragnionym uczyńBy władza im poszła w smak... Utwór pasuje do Wyszukiwanie Płatności U nas możesz w szybki i bezpieczny sposób zapłacić przez Internet korzystając z płatności online. Bądź przebojowy Chcesz być na bieżąco informowany o nowościach naszego serwisu? Dzięki nam śpiewaj najpopularniejsze przeboje! Zapisz się! Wasze przeboje Napisz, których utworów brakuje na naszej stronie. Gdy byle kiep powiada, że sądzone nam dalekie cele, ujmijmy się za ręce wraz. Złączmy ramiona, przyjaciele. Gdy przyjdzie dzielić cały kram, przaśne nie skuszą. nas kołacze, nie nam uchyli raj swych bram, za to Ofelia. nas opłacze. Dopokąd zaś nie zagrzmiał dzwon, że czas się zbierać, Bułat Okudżawa . Opublikowano w Teksty - Bułat Okudżawa Pożegnanie Polski (Agnieszka)Bułat Okudżawawersja IPospólny los Polacy, nas z dawien dawna zbratałna dolę i niedolę na dobro i na zło...Gdy trębacz nad Krakowem w hejnale stromym wzlata,z nadzieją strzygę uchem i szabli szuka ładnie wyglądamy w strzępiących się ubrankach -jak lament Jarosławny jest płacz matczyny: "Idź"gdy siedemnastoletni, grający na organkach,jak zawsze wyruszamy, bo się za wolność wolność? Wybrać pociąg i mieć w pogardzie konie?Cóż wolność? Tłuc szklanice? W noc śpiewać, we dnie spać?...Natura już w kolebce odjęła nam ironię...Lecz jest prawdziwsza wolność. Spróbujmy przy niej jeszcze pójdzie z nami? - To problem, - kto obejmie? Kto stanie pośród ciur?Na kogo ruszyć najpierw? I kto w zaciszną przystańukradkiem, milczkiem wpłynie spomiędzy raf i chmur?Gra trębacz nad Krakowem. Choć poległ, gry nie poległ,bo wielka jego miłość. Gra miastu larum. Cyt!...Agnieszko, myśmy dzieci. Za chwilę - dzwonek w szkole...Czy słyszysz? To za ścianą zagrano twista z Witold Dąbrowski*************wersja IIAgnieszce Osieckiej Bułat OkudżawaPospólny los, Agnieszko, nas z dawien dawna zbratałna dolę i niedolę, na dobro i na zło...Gdy trębacz nad Krakowem w hejnale stromym wzlata,z nadzieją strzygę uchem i szabli szuka dłoń...Tak ładnie wyglądamy w strzępiących się ubrankach,jak lament Jarosławny jest płacz sióstr naszych: "Idź!" -gdy siedemnastoletni, grający na organkach,jak zawsze wyruszamy, by się za wolność zaniechanie, odpuśćcie grzech milczenia,pośpieszne pożegnanie i żal spóźnionych słów...Nam czas, Agnieszko, składał niejedno przyrzeczenie,i czad obietnic próżnych uderzył nam do trębacz nad Krakowem. Wciąż gra, choć dawno poległ,bo wieczna jego miłość. Gra miastu larum... Cyt!...Agnieszko, myśmy dzieci. Za chwilę - dzwonek w słyszysz? To za ścianą gdzieś grają twista z Witold Dąbrowski .