Leopold Staff żył w latach 1878-1957 i uważany jest za jednego z najważniejszych poetów Młodej Polski. W jego twórczości można dostrzec wzorce współczesnego klasycyzmu, dekadentyzmu oraz parnasizmu. W swoich wierszach przypatrywał się człowiekowi, jego poszukiwaniom Boga oraz dążeniu do ideałów. Poza poezją, Leopold Staff jest autorem takich utworów scenicznych jakZachód Niechaj z nas dwojga żadne drugiego nie wini:Po szepcie pocałunków dzikich jak płomienieZapadło między nami głębokie milczenie,Które miłość smutniejszą, duszę głębszą wieczorne słońce zachodzi za nami:Patrzym wstecz na swą drogę przebytą od wschoduI widzimy, owiani pierwszym tchnieniem chłodu,Że cienie nasze większe są niźli my sami... Wiersz: Leopold Staff W moim sercu W moim sercu róż kwitną kielichy,Bielsze niźli na muraw w nim w ranek ów cichy,Gdyś złożyła swą skroń na mym cichym sercu mym śpiewa ptak złoty,A przyleciał w me piersi bezdomne,Gdyś szeptała mi słowa tęsknoty,Których nigdy już tu nie moim sercu rój pszczół gra pasieczny,Miód ich słodszy niż złoty win się w ranek słoneczny,Kiedym uczuł twych ust moim sercu wodotrysk brzmi senny,Który gorzkie i ciężkie łzy płacze,A wytrysnął w ten wieczór jesienny,Odkąd wiem, że cię już nie zobaczę... Wiersz: Leopold Staff Twe złote włosy Włosy twe jak płomienia błyskawicy grzywa,Jak surm mosiężnych świetna, weselna muzyka,Jak uroczyste święto bogatego żniwa,Jak w południe lipcowe spieka słońca twe: bursztyn, jedwab, ogień i oliwa,jesienny niebywały przepych pażdziernika,W zasobnych miodnych ulach praca pszczół szczęśliwa,Złote szaleństwo wina dla ust twe: rozżagwiona rozkoszy pochodnia,Kojace jako morze, kuszące jak zbrodnia...jak w lesie o zachodzie zabłądzić w ich złocie!I po wirze upojeń, pieszczot zawieruszeZagrzebać w nich swe usta i upowić duszę,Dumna jak sen zwycięzcy w zdobytym namiocie! Wiersz: Leopold Staff Więc można kochać Więc można kochać i nie wiedzieć o tem?Po przypadkowym, najkrótszym spotkaniuDłoń sobie wzajem podać w pożegnaniuI w dusz spokoju odejść — z bezpowrotem...Lecz już nazajutrz, ledwo po rozstaniu,W dzień ów zabłądzić pamięci przelotemI stając, jakby przed czemś cudnem, złotem,Uczuć się nagle sercem — na wygnaniu!I odtąd wracać wstecz, wciąż i na próżno,Przesiewać przeszłość wspomnienia przetakiem,By coś w niej znaleźć, co było żywotem! Usta twe blade Usta twe twe swe kładęNa twe uwodneI już me serce blade i usta twojeOd mych odżyły:Jak wiśni dwojeKrwią się spłoniły,Gdy serce moje krzepnie bez siły. Wiersz: Leopold Staff Przyjście W lipowe kwiaty, w lipowe liściePróg ustroiłem na twoje winem, jako przy święcie,Stół zastawiłem na twe płótnem białym posłanieNa twoje przyjście, na twe pocałunki, ramion uściskiChowam dla ciebie na dzień nasz dniach rozłąki, po dniach w obłędzie,Na dnie witania, których nie będzie... Wiersz: Leopold Staff Wezwanie Dusza tęskniącaSnom dana w straż,Blaskiem miesiącaSerce swe trąca...Ty znasz ją... znasz...Z gwiazd los ci wróżę...Drgnął szat twych skraj...Płoną ust róże...Księżyc lśni w górze...Usta mi daj!...Owoc dojrzewaPrzepychem kras...Wnet spadnie z drzewa...Noc czar rozsiewa...Już zbiorów czas... Ukój Nocy, kochanko! Usta ogniem rozszalałe,Jak zwierzę dzikie, wpijam w twe biodra przegibne!Wtul mnie w twe piersi zimne, nagie piersi białe,Wsącz w wargi me całunków twych jady niechybne!Ostrą jak miecz rozpustą przeszyj ciało moje!Męką rozkrzyżowana na gwiazdach tęsknotaKona w męce! O, wpleć mnie w swoich ramion zwoje,Napój choć gąbką żółci, gorzką jak sromota!Zabij mnie! Żądza tajnych twych głębin jak zmora Pójdziemy razem Patrzysz mi w oczy moim snem o tobie,Milczysz milczeniem, co jest mą tęsknotą,A jak dwa wrogi — nasze dłonie obie,Z dala od siebie, w uścisk się nie jedną nam drogę iść: w miłość! A otoNi ty, ni ja się w drogę nie sposobię...Słowo — a spadną więzy, co nas gniotą;Jednak stoimy niemi, w szat tam w kwiecistym szczęścia uroczyszczuDziki o ciebie wiodłem bój... Dziś w zgliszczuSpalone, martwe, puste moje zaludnić sobą straszne głusze,A droga wiedzie tam przez dwie przepaście:Przez moją duszę i przez twoją duszę... Wiersz: Leopold Staff W przededniu Usta twoje, dziewczyno, całowań łakome,Śnią dziwy, co się własną trwożliwością płoszą...Obietnicy ust męskich jeszcze nieświadomeCzują, że jest im tajne coś, co jest rozkoszą...Drżą tesknotą za czarą słodyczy nieznanych,Roztapiając swą bladość w krwi wrącej rumieńcu;Żary pragnienia gaszą na ustach siostrzanych,Bo im zakwitł jeszcze sen o oblubieńcu. Twój cichy gaj laurowy Twój cichy gaj laurowy i twe źródło leśne,Które mnie widywały w każde rano wczesneMieszającego w liści szum westchnienia skargi,A w przeźrocz wód odbicie mej spalonej wargi,Dziwią się, że wróciwszy po długiej rozłące,O, nimfo biała, ciszy twej łkaniem nie i nie czerp wody w dzban, któryś wzbraniałaUstom żądnym ochłody i twojego zapraszaj, bym z twego źródła pił. OchłodyNie pragnę już, swej piersi nie zbliżaj mi na mchu opodal siądź. W ciszy głębokiejChcę podziwiać twe biodra jednako jak bokiCudnie rzeźbionej czary. Dopiero dziś boską Pomiędzy nami leżą długie Pomiędzy nami leżą długie, nieme lataJak nieruchome, mgłami owiane jezioraZ łez, które lała nasza obopólna strata,Gdy bezdnem rozdzieliła nas losu beznadziejnie czekali wieczora,Gdy najkrótsze spotkanie nasze usta zbrata,Choćby natychmiast znowu miała nadejść pora,Kiedy rozłąka wieczna do drzwi dzisiaj, gdy nam spełnia sny dzień niespodziany, Wiersze Miłosne Asnyk Adam, Wiersze Miłosne Mickiewicz Adam, Wiersze Miłosne Fredro Aleksander, Wiersze Miłosne, Leśmian Bolesław, Wiersze Miłosne Heine Heinrich, Wiersze Miłosne Kasprowicz Jan, Wiersze Miłosne Kochanowski Jan, Wiersze Miłosne Jarosław Iwaszkiewicz, Wiersze Miłosne Goethe Johann Wolfgang, Wiersze Miłosne Jonasz Kofta, Wiersze Miłosne Julian Tuwim, Wiersze Miłosne Słowacki Juliusz, Wiersze Miłosne Tetmajer Przerwa Kazimierz, Wiersze Miłosne Konstanty Ildefons Gałczyński, Wiersze Miłosne Kornel Makuszyński, Wiersze Miłosne Leopold Staff, Wiersze Miłosne Baczyński Krzysztof Kamil, Wiersze Miłosne Hugo Victor, Wiersze Miłosne Krasiński Zygmunt, Wiersze Miłosne Konopnicka Maria. Oprócz gotowych tekstów wierszy miłosnych możecie w e-Życzenia pl dodawać swoje własne wiersze. Wystarczy założyć darmowe Konto Użytkownika i dodać swój własny tekst i po akceptacji tego tekstu przez administrację portalu nowe wiersze pojawią się na stronie www. Wiersze miłosne możecie kopiować i dołączać do kartek elektronicznych. Wybierajcie wiersze i wysyłajcie kartki do przyjaciół i rodziny.
To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny. I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, Dżdżu krople padają i tłuką w me okno Jęk szklany płacz szklany a szyby w mgle mokną. I światła szarego blask sączy się senny O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie.
« poprzedni następny » Jak tchu dla piersi, tak mi ciebie brak! W pochmurnym niebie Przeciąga w siną dal wędrowny ptak. Niech leci, niech spieszy! Niech się serce me pocieszy, Że choć on mknie ku tej stronie, Gdzie wyciągam tęskne dłonie, Rozpaczliwie beznadziejne dłonie... Ja kocham ciebie! Niech o tym powie ci przelotny wiew, Co w sen kolebie Samotne szczyty cichych, smutnych drzew. Niech leci, niech wieści, Że w tęsknocie i boleści Nie mógł uśpić mojej duszy, Co się męczy w pustce, w głuszy, W rozpaczliwie beznadziejnej głuszy... Ten wiersz przeczytano 28401 razy « poprzedni następny » Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej »
Biografia. Opracowanie: Agnieszka Marcinkiewicz. Adama Mickiewicza. 19. 17. 18. 16. 15. 14. 12. 13. 10. 11. 1855. 1848. 1829. 1824. 1819. 1798. Życie i twórczość Home Książki Poezja Wiersze Wiersze zebrane z czternastu publikacji począwszy od Snów o potędze z 1901 roku, kończąc na Dziewięciu Muzach z 1958 roku. Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni. Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie: • online • przelewem • kartą płatniczą • Blikiem • podczas odbioru W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę. papierowe ebook audiobook wszystkie formaty Sortuj: Książki autora Podobne książki Oceny Średnia ocen 7,6 / 10 46 ocen Twoja ocena 0 / 10 Cytaty Bo coś w szaleństwach jest młodości, Wśród lotu wichru, skrzydeł szumu, Co jest mądrzejsze od mądrośći I rozumniejsze od rozumu. Bo coś w szaleństwach jest młodości, Wśród lotu wichru, skrzydeł szumu, Co jest mądrzejsze od mądrośći I rozumniejsze od rozumu. Leopold Staff Wiersze Zobacz więcej dodaj nowy cytat Więcej Powiązane treści
I dusza, miłości wielkiej, wyzwalającej spragniona, czeka lata tęskniące na przyjście tej jedynej duszy, która szczęście niepojęte i nieogarnione miłości takiej dać może. A gdy »lata tęskniące i szare« idą i idą, a Ona, upragniona, nie zjawia się, czekać mimo to będzie dusza, bez końca, do końca
W rozzłocone, słoneczne, omdlałe południe, Gdy pracownicy pola w dom śpieszą, a błonie Opustoszeją z ludzi, ponad starą studnię Trwożna dziewczyna idzie patrzeć w ciemne tonie. Pochyla się nad głębią i cichymi słowy Szepce w mrok, a jej piersią wstrząsa lęk niezmierny. A szept leci wzdłuż ściany omszałej, pionowej I z lekkim pluskiem na dno upada cysterny. W dole, w głębokiej wodzie wstają blade cienie, Spojrzą w górę i szeptem dziewczynie odwtórzą, Patrzą w jej twarz miłośnie i na jej skinienie W czarne zwierciadło śpiącej wody się zanurzą. Dziewczyna spuszcza z wolna w ciemną studnię wiadro - I czeka... A po chwili nurki jakiś złoty Skarb niosą, jakieś cudne kwiaty, których nadrą Na dnie w porostach wodnych, i dziwne klejnoty. W wiadro je kładą, znaki dają potajemnie I dziewczyna wyciąga wiadrem cud po cudzie... Nagle nurki się kryją w wód drzemiących ciemnie... Dziewczyna pierzcha w dali... Nadchodzą już ludzie... Wypoczęli i biegną spragnieni nad studnię, Lecz nie szepcą w nią z lękiem, brzmi tylko śmiech młody... Nie zjawi się cień nurka. Na dnie mrok, bezludnie... Ciągną wiadro... lecz nie ma w nim już nic prócz wody.
I odtąd wracać wstecz, wciąż i na próżno, Przesiewać przeszłość wspomnienia przetakiem, By coś w niej znaleźć, co było żywotem! Lecz smęt mży jeno szarym suchym makiem, Jak proch w klepsydrze, co szemrze: „Za późno!…”. Ach, można kochać i nie wiedzieć o tem! Wiersz: Leopold Staff. Wiersze miłosne, Wiersze.Leopold Staff (1878-1957), poeta, dramaturg i tłumacz, urodził się we Lwowie, zmarł w Skarżysku Kamiennej. Maturę zdał w V Gimnazjum Klasycznym we Lwowie, po czym zapisał się na studia prawnicze. Uczęszczał również na wykłady z filozofii i filologii romańskiej. Studiując na Uniwersytecie Lwowskim należał do Stowarzyszenia Czytelni Akademickiej. Pracował też jako członek redakcji pisma akademickiego „Młodość” ukazującego się w Krakowie w latach 1898-1899. W roku 1900 wstąpił do grupy poetyckiej „Płanetnicy”. Wiele podróżował, szczególnie chętnie odwiedzając Włochy. W l. 1902-1903 przebywał w stolicy Francji. Przez cztery lata współpracował z pismami „Lamus” (1909-1913) oraz „Museion” (1911, 1913). Od roku 1909 do 1914 zajmował się redakcją biblioteki „Symposion”, wydawanej przez Księgarnię Biblioteki Polskiej B. Połonieckiego, która ogłaszała wybrane teksty filozoficzne. Po wybuchu I wojny światowej znalazł się w Charkowie, gdzie mieszkał do roku 1918. Po zakończeniu działań wojennych powrócił do Polski i osiedlił się w Warszawie. Wraz z Wacławem Berentem i Stefanem Żeromskim redagował miesięcznik „Nowy Przegląd Literatury i Sztuki”. Ogłaszał swe teksty na również na łamach „Masek”, „Tygodnika Ilustrowanego”, „Kuriera Warszawskiego” i „Gazety Polskiej”. Był członkiem Towarzystwa Literatów i Dziennikarzy Polskich, pełniąc funkcję jego wiceprezesa (1924) i prezesa (1924-1931). Zasiadał również w zarządzie Związku Zawodowego Literatów Polskich. Od roku 1933 Poeta należał do Polskiej Akademii Literatury, piastując godność jej wiceprezesa. Lata okupacji niemieckiej spędził w Warszawie, wykładając na podziemnym Uniwersytecie. Po upadku Powstania i wypędzeniu ludności cywilnej ze stolicy schronił się w Pawłowicach i Krakowie. W roku 1949 wrócił do Warszawy, gdzie pozostał do śmierci. Leopold Staff otrzymał dwie państwowe nagrody literackie (1927 i 1951). W okresie międzywojennym uczciły go swymi nagrodami miasta Lwów, Warszawa i Łódź. Stał się również honorowym członkiem polskiego Pen Clubu (1931), który trzy lata po zakończeniu wojny przyznał mu nagrodę za całokształt dorobku na polu przekładów. Dwa najstarsze uniwersytety nadały Leopoldowi Staffowi swe doktoraty honoris causa: Uniwersytet Warszawski w r. 1939, natomiast Jagielloński w 1949. Debiutem poetyckim był tom Sny o potędze (1901), powstały w okresie największego rozwoju poezji młodopolskiej. Również wiersze młodego Staffa były osadzone właśnie w konwencji rodzimego modernizmu, obfitując w motywy tajemniczości, bezsensu istnienia i dekadentyzmu. Dużą rolą odgrywała poezja nastroju ze znanym utworem Deszcz jesienny. Próbę przełamania inercji i dekadenckiego upadku stanowił jednak otwierający tom sonet Kowal. Pochwała aktywności, siły i witalizmu doczeka się wyrazu w poemacie z roku 1902 Mistrz Twardowski oraz kolejnych tomach wierszy (Dzień duszy z 1903 r., Ptakom niebieskim (1905), Gałąź kwitnąca (1908). Trudno nie dostrzec oparcia się na Nietzschem (wola mocy, nadczłowiek, jednak we własnym, schrystianizowanym ujęciu Staffa), którego nauki miały pomóc w przełamaniu wpływu pism Schopenhauera. Poeta wypracował następnie własną poetykę neoklasycystyczną, nobilitował również codzienność (był mistrzem Skamandrytów), kierując się przy tym ku humanitaryzmowi i kwestiom społecznym (Ścieżki polne z r. 1919, Ucho igielne (1927), Wysokie drzewa (1932) oraz Barwa miodu z roku 1936). II wojna światowa przyniosła rozrachunek poetycki nie tylko z doświadczeniem nazizmu, barbarzyńskiej wojny totalnej lecz i z własną sztuką (Martwa pogoda (1946), Wiklina (1954) i Dziewięć Muz (1958). Leopold Staff pozostawił po sobie również dramaty symbolistyczne i naturalistyczne oraz liczne przekłady: psalmów Starego Testamentu, filozofów antycznych, Kwiatków św. Franciszka (1910), Złotej Legendy Jakuba de Voraigne, poezji łacińskich Kochanowskiego oraz Th. Manna, Nietzschego i Goethego. W roku 1966 ukazały się jego listy zebrane w tomie W kręgu literackich przyjaźni. Lwowska młodość i studia Leopold Staff urodził się 14 listopada 1878 roku we Lwowie. Ojciec, František Staff, był lwowskim cukiernikiem, pełnił też funkcję prezesa Ogniska Czeskiego w stołecznym mieście Galicji. Młody Leon ukończył V Gimnazjum we Lwowie (zwane od położenia w zabudowaniach zakonnych „bernardyńskim”). Miał dwóch braci: Franciszka Hieronima (1885-1966), ichtiologa, rektora warszawskiej SGGW, i Karola, poetę i powieściopisarza posłującego się imionami Ludwik Maria (1890-1914). Brat przeciwstawiał się klasycyzmowi Leopolda, tworząc liryki melancholijne i refleksyjne. W zainteresowaniu przejściami „zwykłego człowieka”, jego bezradnością i krzywdą można dopatrzeć się w Karolu Staffie prekursora Juliana Tuwima. W latach 1897-1901 Leopold Staff studiował na Uniwersytecie Lwowskim prawo, następnie zaś filozofię pod kierunkiem Kazimierza Twardowskiego oraz romanistykę na seminarium uczonego i tłumacza Edwarda Porębowicza. Na studiach należał do Stowarzyszenia Czytelni Akademickiej, angażował się też wraz z Władysławem Kozickim, Antonim Stanisławem Muellerem i Ostapem Ortwinem w działalność Kółka Literackiego. Z tym ostatnim przyjaźnił się przez wiele lat. Staff brał również udział w pracach redakcyjnych nad ukazującym się w Krakowie, a mającym filię we Lwowie, piśmie akademickim Młodość, wychodzącym w latach 1898-1899 z inicjatywy ugrupowania młodzieżowego „Zjednoczenie”. Pismo próbowało zespalać ideologię marksistowską z nietzscheanizmem. W okresie współpracy z Młodością, Staff zetknął się z ważną współczesną literaturą europejską, przede wszystkim z dziełami właśnie Fryderyka Nietzschego. Wywarło to znaczny wpływ na formację umysłową i poetykę młodego pisarza. Młody pisarz uczestniczył również w zebraniach "Płanetników" - środowiska literatów i artystów „młodego Lwowa” w willi Maryli Wolskiej „Zaświecie”, sąsiadującej z Ossolineum. Wolska wymyśliła również żartobliwe określenie owego kręgu towarzyskiego. Płanetnicy to często przywoływane w literaturze młodopolskiej określenie postaci z mitologii słowiańskiej, przebywających w chmurach, mających władzę nad gradem, opadami i burzami. Grupa nie miała wspólnego programu, zaś aktywność sprowadzała się do odczytywania i omawiania swych utworów oraz dyskusji. Prócz niego zaangażowali się w nią także: Józef Ruffer, Jan Kasprowicz, Ostap Ortwin, Edward Porębowicz czy Stanisław Antoni Mueller. W kręgu wielkich dzieł i wielkich twórców Mieczysław Jastrun pisał, że Leopold Staff wypełnia lukę w poezji naszego kraju pozostawioną przez odejście wielkich romantyków i poetów czasu pozytywizmu, kontynuujących tematykę patriotyczno-społeczną. Staff odnawia polskie związki z twórczością europejską, starając się korzystać z twórczych pierwiastków modernizmu, zwłaszcza francuskiego. Słowacki starał się zeuropeizować literaturę polską przez wprowadzenie do niej Byrona, Calderona czy Szekspira z ich stylem i wizją artystyczną. Leopold Staff podjął się podobnego zadania, być może na nieco mniejszą skalę, przekładając na polski ważne pisma myśli europejskiej, tak dawnej (średniowiecze, renesans) jak i współczesnej (np. utwory Thomasa Manna, d’Annunzia, Deleddy). Poza wykształceniem akademickim, Leopold Staff poszerzał swe horyzonty umysłowe dzięki podróżom do Włoch – jego „drugiej ojczyzny”, oraz trwającemu rok pobytowi w stolicy Francji (1902-1903). Erudycja, szerokie zainteresowania i gruntowna znajomość włoskiego i francuskiego znalazły odzwierciedlenie w bogatym dorobku przekładów. Składają się nań tłumaczenia utworów poetyckich, powieści i pism filozoficznych ( łacińskie elegie i fraszki Jana Kochanowskiego, francuska twórczość Zygmunta Krasińskiego, biblijne psalmy, dzieła twórców łacińskich i greckich). Wiele z nich opatrywał wstępami i komentarzami. W roku 1901 ukazały się Sny o potędze. Tomem tym Leopold Staff zajął miejsce wśród najlepszych liryków polskich XX wieku. Pozostawał aktywnym twórcą przez kilka dekad, jego poetyka ulegała kolejnym zmianom, jednak właśnie na początku XX wieku ukształtowały się jej podstawowe cechy (Irena Maciejewska). Dwa lata później ukazuje się zbiór Dzień duszy, zaś w roku 1905 Ptakom niebieskim. Wkrótce wychodzą Gałąź kwitnąca (1908) i Uśmiechy godzin (1910). Oprócz tego, w latach 1909-1914 w Księgarni Polskiej B. Połonieckiego Leopold Staff redagował ukazującą się z inicjatywy Ostapa Ortwina bibliotekę Symposion, której kontynuacją była opracowywana wraz z Wincentym Rzymowskim seria filozoficzna Panteon. Symposion obejmował najlepsze dzieła filozofów, pisarzy i teoretyków sztuki z kręgu kultury europejskiej od czasów starożytnych. Każdy tom zawierał esej poświęcony autorowi. Od roku 1957 serię kontynuował Czytelnik. Po wybuchu pierwszej wojny światowej spłonęła wskutek walk biblioteka Twórcy. Następnie Staff znalazł się jako „jeniec cywilny” w Charkowie, gdzie przebywał w latach 1915-1918, nie przestając tworzyć i publikować. W roku 1914 ukazał się zbiór poezji Łabędź i lira, zaś dwa lata później Siew doli. Wielkiej Wojnie Twórca poświęcił tom wierszy Tęcza łez i krwi z roku 1918. Polska niepodległa, wojna i pierwsze lata nowego porządku W roku 1918 Leopold Staff wrócił do Polski i zamieszkał w stolicy. W latach 1920-1921 wspólnie z Wacławem Berentem i Stefanem Żeromskim zajmował się redakcją klasycyzującego miesięcznika literacko-artystycznego Nowy Przegląd Literatury i Sztuki, stanowiącego kontynuację Przeglądu Warszawskiego. Był płodnym autorem – publikował w wielu czasopismach takich jak: „Maski”, „Tygodnik Ilustrowany”, „Kurier Warszawski”, „Gazeta Polska”. Z czasem Staff stał się duchowym przywódcą Skamandrytów, którzy wysoko cenili sławiący pozornie niepoetycką codzienność polskiej wsi tom wierszy z roku 1919 Ścieżki polne (Pochwalona wieś dobra, wóz, konie i grabie…). Konstanty Ildefons Gałczyński zwał Staffa „Apollinem polskiej poezji”. Sam Twórca zaś interesował się, co było godne podziwu, pracami młodszych kolegów, chętnie czytał ich utwory, a wiele znał na pamięć. Tak też będzie i po roku 1945. W międzywojniu ukazywały się kolejne poezje: w roku 1922 tom Żywiąc się w locie, zaś pięć lat później Ucho igielne. 2 maja 1923 roku Twórca otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, zaś dziesięć lat później Krzyż Komandorski tegoż Orderu. Leopold Staff należał też do Towarzystwa Literatów i Dziennikarzy Polskich. W roku 1924 został jego wiceprezesem, zaś w latach 1924-1931 piastował funkcję prezesa tej organizacji. W roku 1933 przyjęto go również do Polskiej Akademii Literatury, natomiast w latach 1934-1939 wybrano na stanowisko prezesa. Czas wojny i okupacji niemieckiej, w tym Powstanie, Leopold Staff spędził w Warszawie prowadząc zajęcia na tajnych kompletach. „Ewakuowany” (de facto wypędzony) z płonącego miasta przez Niemców (znów traci bibliotekę, a wraz z tym mieszkanie), przebywał do roku 1949 w Pawłowicach i Krakowie. Władze Rzeszy uznały całość dorobku Staffa za szkodliwy i niepożądany, wpisując go na listy proskrypcyjne z przeznaczeniem do zniszczenia. Trzykrotnie był laureatem państwowej nagrody literackiej (1927, 1951, 1955) oraz nagrody Lwowa (1928) i Warszawy (1938). Uchwalą Prezydium Krajowej Rady Narodowej z 15 czerwca 1946 roku otrzymał Złoty Krzyż Zasługi, zaś w roku 1953 odznaczono go Orderem Sztandaru Pracy I Klasy. Za całokształt swego dorobku przekładowego otrzymał ponadto nagrodę PEN Clubu. Był doktorem honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego (1939) oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego (1949). W roku 1948 odbyły się uroczystości jubileuszowe z okazji 50-lecia pracy twórczej. Dwa lata wcześniej władze Jeleniej Góry zamierzały przekazać Poecie dom po niemieckim nobliście Gerharcie Hauptmannie, położony w Agnieszkowie (obecnie Jagniątków) w Karkonoszach. Ostatecznie budynek przyznano jednak Towarzystwu Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Leopold Staff zmarł 31 maja 1957 roku w Skarżysku-Kamiennej. Jeszcze za życia był określany jako pomnikowa postać poezji polskiej, wzór klasyka i twórcy-mędrca. W roku 1950 był nominowany do literackiej Nagrody Nobla. Mimo osobistej sławy, chronił swą prywatność, dlatego też gdy był już mocno posunięty w latach spalił niemalże całą korespondencję osobistą. Spoczął w Alei Zasłużonych na warszawskim Cmentarzu Powązkowskim. Spojrzenie na twórczość Staffa W swych utworach Staff zacierał granicę między symbolizmem i parnasizmem (M. Jastrun). Poezja jego inspirowała się również renesansem. Dążył do jasności wyrazu (jasność jako miara apollińska), do oderwania się i przełamania dekadentyzmu symbolistów. Poezja była dla Staffa przede wszystkim wyznaniem, trudno zatem mówić o estetyzmie (Czekałem myśli życia, co przyjść do mnie miała/ Smutna swoją wielkością i wielka swym smutkiem (…)). W afirmacji wiecznego, aktywnego dążenia człowieka-twórcy samego siebie do nieosiągalnej prawdy i szczęścia jako fundamentalnej wartości był bliski szczególnie poglądom Wacława Berenta (Żywe kamienie). Kowala, od którego Staff rozpoczyna swą poetycką drogę, uznawano za wyzwanie rzucone światu, swego rodzaju modernistyczną Odę do młodości. Jednakże sonet ten stanowi przede wszystkim projekcję marzenia (por. określenia epopeja wewnętrznego życia oraz obserwowanie fenomenu ducha z listu do Miriama-Przesmyckiego z 29 XII 1091 r.) . Siła objawia się w zdolności marzenia tak potężnego i absolutnego, że znika pragnienie i sens wcielania snu w życie. Przeciwnie – czyn staje się słabością. Stąd i wpływy Nietzschego są jedynie częściowe (Mieczysław Jastrun). Polegają one przede wszystkim na recypowaniu mitu apollińskiego, jednak już bez jego negacji przez „orgiazm dionizyjski”. Poeta z niemieckiego filozofa przejmował to co, mu odpowiadało, selekcjonował rozmaite elementy potrzebne do konstrukcji samego siebie, autokreacji filozoficzno-poetyckiej (por. np. Mistrz Twardowski. Pięć śpiewów). Z czasem Apollina zastąpi Jezus Chrystusa i św. Franciszek z Asyżu. Stąd i Stanisław Brzozowski przeciwstawiał Staffowi dynamizm i woluntaryzm – osnowę nauk Nietzschego, chociaż warto pamiętać, że swą dość arbitralną krytykę rozciągał na całe środowisko młodopolskich modernistów. Trudno o konflikty istotnie tragiczne, bowiem twórczość Leopolda Staffa dotyczy przede wszystkim rzeczywistości psychologicznej. Podobnie problematyczna jest tragiczność dramaturgii Poety. Chociaż poszczególne utwory, jak np. Igrzyska, nie są pozbawione akcji, to jednak dramaty Staffa rodzą się z rozmyślań o ideale, jak wypowiadał się Stanisław Brzozowski o Skarbie, widząc w nim parabolę. Skarb oraz Igrzyska były wyrazem zainteresowań filozoficznych Twórcy, który opowiadał się w nich za relatywistyczną i pragmatyczną teorią prawdy. Będąc zwolennikiem względności prawdy, występował jednocześnie jako obrońca potrzeby jej istnienia (prawda jako utylitarny konstrukt), bronił zatem marzenia i mitu (tak religijnego jak i laickiego). Leopold Staff jest uznawany za największego przedstawiciela polskiego klasycyzmu XX wieku, rozumianego jako poetyka, oraz jako filozofia oparta na zgodzie z życiem i ładzie (elementy stoickie i epikurejskie). Klasycyzm ten to również zmierzanie ku integracji i twórczemu przetwarzaniu rozmaitych elementów i nurtów europejskiego antyku i cywilizacji łacińskiej Christianitas (zw. Kwiatki św. Franciszka z Asyżu odczytane tak w perspektywie osobistego wzrostu-ascezy jak i reformy Kościoła dyskutowanej w środowisku franciszkańskiego pisma dla elity intelektualnej Verbum, gdzie Staff publikował). Przed I wojną światową przejawami klasycyzmu Staffa były zbiory Gałąź kwitnąca oraz Uśmiechy godzin, zaś w II Rzeczypospolitej tomy Wysokie drzewa (1932) oraz Barwa Miodu (1936). W tych ostatnich dokonało się pełne odejście od konwencji Młodej Polski i tzw. bogatego mówienia, nastąpiło zaś bliższe związanie poezji z polskim pejzażem i kulturą, stąd dopatrywanie się w nich wpływu Skamandra. Zbiór Martwa pogoda z roku 1946 nie wnosi w obszarze poglądu na świat i poetyki novum. Innowacje znajdują jednak wyraz w wydanych już w latach 50. tomach Wiklina i Dziewięć muz (pośmiertnie). Staff odchodzi tu od tradycyjnych układów metrycznych, wprowadza nowy sposób obrazowania, a wraz z tym kreuje mniej dbałą o harmonię wizję świata o cechach autoironicznych. W Wiklinie mamy do czynienia z „odczarowaniem” wzniosłości, „serio” tego zbioru jest zachwiane, Twórca wyzwala swą własną negacje, czyniąc się, rzec można, nie-Staffem (Mieczysław Jastrun). Nowego rozdziału twórczości nie zdążył już niestety w pełni rozwinąć. Literatura Jadwiga Czachowska Płanetnicy [w:] Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, PWN, Warszawa 1984-1985, vol. II, s. 178; Irena Maciejewska Leopold Staff [w:] Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, PWN, Warszawa 1984-1985, vol. II, s. 393-394; Irena Maciejewska Ludwik Maria Staff [w:] Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, PWN, Warszawa 1984-1985, vol. II, s. 394; Leopold Staff, Wybór poezji, oprac. Mieczysław Jastrun i Maria Bojarska, Ossolineum, Wrocław et al., 1969. Wikipedia, Leopold StaffLeopold Staff to jeden z najwybitniejszych twórców literatury polskiej XX wieku. Staff tworzył przez niemal sześćdziesiąt lat, był przedstawicielem aż trzech epok literackich, a przy tym jego twórczość przeszła wiele przemian. „O miłości wroga” to jeden z utworów, który uznaje się za granicę między pesymistycznym, a pozytywnym podejściem do świata zawartym w jego utworach.Tyś mnie spotwarzył, bracie, tyś proch mi cisnął w oczy - Jam twarz swą w źródle umył, w tobie się dusza mroczy. Tyś mnie zasmucił, bracie, tyś płaszcz mi zdarł na mrozie - Jam piękną swą nagość ujrzał, twa dusza marznie w grozie. Tyś mnie przestraszył, bracie, twa dłoń mi spichrze pali - Ja żebrząc pokory się uczę, twa dusza na głód się żali. Tyś mnie ukrzywdził, bracie, tyś zranił moją miłą - Jam ją pokochał bardziej, twej duszy krwi ubyło. Tyś cios mi zadał w duszę, co miłość swą ci dała - Jam bolem się oczyścił, a dusza twa skonała. Klęknijmy razem, bracie... Mogiła się otwarła - Módlmy się za twą duszę, co nieszczęśliwie zmarła.Leopold Staff urodził się 14 listopada 1878 roku we Lwowie. Ojciec, František Staff, był lwowskim cukiernikiem, pełnił też funkcję prezesa Ogniska Czeskiego w stołecznym mieście Galicji. Młody Leon ukończył V Gimnazjum we Lwowie (zwane od położenia w zabudowaniach zakonnych „bernardyńskim”). Miał dwóch braci: Franciszka
Więcej wierszy na temat: Miłość « poprzedni następny » Kochajmy przyrodę Chodzisz po mnie jak mrówka To niewinne stworzenie W słodkich słowach półsłówka Jedno ciche westchnienie Przeleciała jak motyl Chwila chwili podobna Cała wieczność tęsknoty Z kropli wody i ognia Pożyteczne jak pszczoły Uniesione nad kwiatem Trzmiele czarne anioły Jesteś mi całym światem Potem siądę jak mucha W pospolitych swych strofach Będę brzęczeć do ucha Kocham kocham cię kocham. Gregorek, Napisany: 2022-07-24 Dodano: 2022-07-24 12:48:09 Ten wiersz przeczytano 215 razy Oddanych głosów: 8 Aby zagłosować zaloguj się w serwisie « poprzedni następny » Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej »
Leopold Staff. Poet, playwright and translator, born on 14th September 1878 in Lviv, died on 31st May 1957 in Skarżysko-Kamienna. After passing his Matura exam at the 5th Classical Junior High School in Lviv, he studied law, and then philosophy and romance studies at the University of Lviv. As a student, he was a member of the Academic Reading Poezja Staffa, poety trzech pokoleń, po wojnie ma charakter rozliczeniowy z wojną i okupacją. Świadectwo naocznego świadka przeżytego koszmaru daje tom Martwa pogoda z 1946 r. Wiersze zebrane w tym zbiorze oddają ból oraz gniew wobec okrucieństwa hitlerowskich zbrodniarzy. Poeta przeżywa przypływ energii twórczej, jego utwory są wciąż inne, dojrzalsze, wzbogacone gorzką wiedzą przeżytych lat i okrutnych doświadczeń. Mitologia Wiersz jest wyrazem całkowitego przygnębienia po poniesionej klęsce we wrześniu 1939 r. Przedstawia świat umierający, ogarnięty śmiertelną chorobą, w którym nawet przyroda nie może żyć („konają pola, rodzą się tylko cmentarze”). Wszystkie dotychczasowe wartości ludzkie zostały zniszczone. Ten przygnębiający obraz podkreśla widok błądzącego kulawego anioła z wydartymi ze skrzydeł piórami. Zobacz też: Sławomir Mrożek - biografia, "Tango" Pierwsza przechadzka Podmiot liryczny wiersza nie chce myśleć i mówić o wojnie i śmierci. W jego marzeniach przewija się wizja pierwszej powojennej przechadzki dwojga zakochanych ludzi po ulicach wolnego kraju. Wojna i jej okropności przeminą, zostaną zapomniane, można będzie spokojnie oglądać budzącą się do życia przyrodę i wierzyć, że nadejdą dobre szczęśliwe dni. Podwaliny Krótki, sześciowersowy wiersz w tomu Wiklina (1954), powraca do motywu klęski przedstawionej w metaforze budowania domu. Utwór jest świadectwem tego, że nić w życiu nie jest trwałe, w niczym nie można znaleźć oparcia, zawsze wszelkie działanie kończy się przegraną i rozczarowaniem. Jedyną ucieczką są paradoksalne rozwiązania: „budowę zacznę od dymu z komina”. Skoro skała i piasek - symbole trwałości i ulotności - zawiodły, nie dają gwarancji i bezpieczeństwa, należy szukać czegoś innego, choćby to poszukiwanie nie doprowadziło do skutku, lecz nie można załamać się i poddać biernemu oczekiwaniu. Zobacz też: Leopold Staff - biografia *** („Ostatni z mego pokolenia”) Liryk stanowi rodzaj podsumowania życia poety. Przebija z niego tęsknota za młodością, poczucie przegranej, osamotnienie. Podmiot liryczny podkreśla swój humanistyczny stosunek do człowieka i przyrody, swój optymizm i wiarę, swoje ukochanie wolności i swobody. Twierdzi, że nie zależało mu na sławie i powodzeniu („Nie wabił mnie spiżowy pomnik”), bo miał świadomość, że żył z innymi, uczestniczył w istnieniu pokolenia, obserwował zachodzące zmiany i sam się im poddawał. Ale czuje się rozgoryczony i smutny, bo pozostawia po sobie niewiele: „pusty pokój” i „małomówną, cichą sławę”. Źródło: Wydawnictwo Printex
Leopold Staff – biografia. Leopold Staff (ur. w 1878 r. we Lwowie, zm. w 1957 r. w Skarżysku-Kamiennej) – wybitny poeta, tłumacz, eseista. Nazywany jest poetą trzech epok: Młodej Polski, dwudziestolecia międzywojennego oraz współczesności. Zyskał miano jednego z najważniejszych przedstawicieli literatury polskiej XX wieku.
Leopold Staff - Wiersze - Poezja - Książki ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart - Najwięcej ofert w jednym miejscu ⭐ 100% bezpieczeństwa każdej transakcji. Kup Teraz!
(Księgi trzecie) Do pana - Jan Kochanowski Pożegnanie z Marią (opowiadanie) - Tadeusz Borowski Kiermasz książki - Konstanty Ildefons Gałczyński Ułamki - Juliusz Słowacki Kara za pychę - Charles Baudelaire Dźwiękowce - Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Brueghel (II) - Stanisław Grochowiak Noc w Nervi - Maria Konopnicka Księga ubogich - XXVII - Jan Kasprowicz Rzut oka na scieszkę, którą poszedłem - Józef Ignacy Kraszewski Gdzie srebrny narcyz... - Leopold Staff Anakreontyk. Do księcia Adama Czartoryskiego generałowicza podolskiego - Franciszek Dionizy Kniaźnin O Elizie - Franciszek Dionizy Kniaźnin (Księgi wtóre) O Bekwarku - Jan Kochanowski W noc Bożego Narodzenia - Władysław Bełza obłoki - Józef Czechowicz W cichej przystani - Adam Asnyk Korsarz - Tadeusz Miciński *** (O morza modre...) - Kazimierz Przerwa-Tetmajer Za kółkiem - Maria Konopnicka (Księgi wtóre) Do drużby - Jan Kochanowski Matka - Władysław Bełza Zachód jesienny - Leopold Staff Śpiew z mogiły - Wincenty Pol Psalm 48 - Jan Kochanowski *** (Niczym dzień męki, gdy otucha wspiera...) - Kazimierz Przerwa-Tetmajer *** (Któryś pono, pan wielki podobno, Mopanku) - Juliusz Słowacki (Fraszki pierwsze) Do Jana - Jan Kochanowski narzeczona - Józef Czechowicz Odpoczywa / V - Adam Asnyk
by: Juliusz Słowacki (author) Jan Kochanowski (author) Tadeusz Boy-Żeleński (author) Cyprian Kamil Norwid (author) Adam Mickiewicz (author) Bolesław Leśmian (author) Emil Zegadłowicz (author) Leopold Staff (author) Kazimierz Przerwa-Tetmajer (author) Adam Asnyk (author) Franciszek Karpiński (author)
Więc można kochać i nie wiedzieć o tem?Po przypadkowym, najkrótszym spotkaniu Dłoń sobie wzajem podać w pożegnaniuI w dusz spokoju odejść - z bezpowrotem... Lecz już nazajutrz, ledwo po rozstaniu,W dzień ów zabłądzić pamięci przelotemI stając, jakby przed czemś cudnem, złotem,Uczuć się nagle sercem - na wygnaniu! I odtąd wracać wstecz, wciąż i na próżno,Przesiewać przeszłość wspomnienia przetakiem,By coś w niej znaleźć, co było żywotem! Lecz smęt mży jeno szarym suchym makiem,Jak proch w klepsydrze, co szemrze: "Za późno!..."Ach, można kochać i nie wiedzieć o tem! Leopold Staff
Zima to prawdziwy popis sił natury, który fascynuje ludzi w różnym wieku. Wiersze o zimie to często poezja uniwersalna pod względem przekazu. Dorośli chętnie sięgają po poezję w długie zimowe wieczory. Zaduma nad pięknem świata jest doskonałym przepisem na udany dzień. Zima ma także inne oblicza, o których poeci nie zapominają.Kto miłość zna? Kto, duszą obłąkany, Wypił zabójczy i najsłodszy jad, A z martwych ożył nim, jak rosą kwiat? Kto ssał miód z krwawych ust serdecznej rany? Kto oddał wszystko, żebrakiem być rad, Kto niewolnikiem sprzedał się w kajdany, A został królem wszech gwiazd obwołany I zdobył nowy, nieodkryty świat? Kto w przepaść rzucił się bez den, bez den, A wpadł w róż obłok na zawrotny sen, Którym odurza woń upojna, miękka? Kto, pokorniejszy od przydrożnych ziół, Pod stopy padał czołem w pyl, a czul, Że się najwyżej wznosi, kiedy klęka? Czytaj dalej: Miłość szczęśliwa #Wiersze o miłości
ጀοдոтв թоςуցиዉ ու
И уጽኇያεցωср прօչ
Дресл азըгаռብቿ а иχዛщεሗуву
Иሞяфሱп фու ֆաςո րаኯըснека
Хиጏоփ ሉуፁиያ ኞኚескаζе ուφин
Myśleliście kiedyś o tym, jak powinno się czytać wiersze? Jak w ogóle podchodzić do poezji? Jak zrozumieć „co poeta miał na myśli” i uchwycić sens melodyjnie przeplatających się ze sobą słów? Odpowiedź na te pytania zawarł w jednym ze swoich sonetów Leopold Staff: JAK WIERSZE CZYTAĆ
sortuj według: 185 KB 3 lip 16 23:02 KOCHANKA - LEOPOLD STAFF Przyjdę do ciebie w północ ciemną, z nowiem... Drogę przez półmrok wskaże mi tęsknota... A ty, choć o swym przyjściu nie powiem, Wyjdziesz i sama otworzysz mi wrota. Choć ciemno będzie, nie spytasz, kto jestem... Dotkniesz mej dłoni i zaraz się dowiesz... W głębokiej ciszy o nic słów szelestem Nie spytam ciebie - a ty mi odpowiesz... Cicho mnie w blade pocałujesz skronie, A choć nie wyznam ci, że mnie coś tłoczy, Ty mi utulisz głowę na swym łonie I sama w wieczny sen zamkniesz mi oczy... 0,6 MB 3 lip 16 22:59 LIST Z JESIENI - LEOPOLD STAFF Czekam listu od ciebie... Tam Południa słońce I morze mówi z tobą... U mnie długa słota, Samotność, jesień, chmury i drzewa więdnące... Dziś pogoda... lecz słońce chore - jak tęsknota... Nim wyślesz, włóż list w trawę wonną albo w kwiaty, Bo tu żadne nie kwitną już... Niech go przepoi Spokój, woń słońca, szczęście twej bliży i szaty - Albo go noś godzinę w fałdach sukni swojej.. .A papier niechaj będzie niebieski... Bo może Znów przyjdą chmury szare, smutne, znów na dworze Słota łkać będzie, kiedy list przyjdzie od ciebie; Skarżyć się będą drzewa, co więdną i mokną, A ja, samotny, może znów będę przez okno Patrzał za małym skrawkiem błękitu na niebie... 1,0 MB 3 lip 16 22:55 WIGILIA W LESIE - LEOPOLD STAFF Wigilia w lesie I drzewa mają swą Wigilię... W najkrótszy dzień bożego roku, Gdy błękitnieje śnieg o zmroku; W okiściach, jak olbrzymie lilie, Białe smereki, sosny, jodły, Z zapartym tchem wsłuchane w ciszę, Snują zadumy jakieś mnisze, Rozpamiętując święte modły. Las niemy jest jak tajemnica, Milczący jak oczekiwanie, Bo coś się dzieje, coś się stanie, Coś wyśni się, wyjawi lica. Chat izbom posłał las choinki, Któż jemu w darze dziw przyniesie? Śnieg jeno spadł na drzewa w lesie, Dłoniom gałęzi w upominki. Las drży w napięciu i nadziei, Niekiedy srebrne sfruną puchy I polatują jak snu duchy... Wtem bić przestało serce kniei, Bo z pierwszą gwiazdą nieb rozłogów, Z gęstwiny, rozgarniając zieleń, Wynurza głowę pyszny jeleń Z świeczkami na rosochach rogów... 258 KB 3 lip 16 22:50 GDY CZYTAć BęDZIESZ...... - LEOPOLD STAFF Gdy czytać będziesz wieczorem te słowa I skroń pochylisz nad zadumą zwrotki, Wiedz, że w ich szarej prostocie się chowa Czar tobie obcy, dla mnie dziwnie słodki. Jak echa zgłuchłe, cienie chłodem skrzepłe, Biorą na siebie wspomnień płaszcz żebraczy Me łzy wstydliwe, mej krwi krople ciepłe, Lecz wyglądały inaczej, inaczej... 150 KB 3 lip 16 22:47 GDZIE SIę PODZIAłA....... -LEOPOLD STAFF Gdzie się podziała dawna miłość nasza? Wszystko przemija, czas wszystko uśmierca. Jako kwaśnieje słodka wina czasza, Tak też i nasze zmieniły się serca. Ach, kamień, który stopa nasza depce, Trawa, o którą szata się ociera, Wiatr, co nam muska włos, gdy w ucho szepce, Wszystko nam cząstkę nas samych odbiera!...!! 198 KB 3 lip 16 22:45 UśMIECHY GODZIN - LEOPOLD STAFF W przedziwnym mieszkam ogrodzie Obłoki pachną wiosną, Bielona, niska chata kryta słomą W grodzie, gdzie drzew szczyty złoci słońca schyłek Najwyższa rozkosz twórcy: w duszy doskonały Oto tęsknotą wbił się w samo serce rzeczy, Krysto spod płota! Cześć ci, cześć Smętek niewysłowiony 82 KB 26 cze 16 22:56 W PRZEDEDNIU - LEOPOLD STAFF -Usta twoje, dziewczyno, całowań łakome, Śnią dziwy, co się własną trwożliwością płoszą... Obietnicy ust męskich jeszcze nieświadome - Czują, że jest im tajne coś, co jest rozkoszą... Drżą tęsknotą za czarą słodyczy nieznanych, Roztapiając swą bladość w krwi wrącej rumieńcu; Żary pragnienia gaszą na ustach Bo im zakwitł jeszcze sen o oblubieńcu. Lecz nim twe usta, ogniem pożądań bezradne, Zwyciężone pragnieniem rozkoszy potężnym, W nieprzytomnym szukaniu mdlejące, bezwładne, Tkną ust mych całowaniem pierwszym, niedołężnym: Chcę jak najdłużej patrzeć, jak się nasze obie Dusze zmagają, liliom twym kradnąc biel skrycie... Bowiem to najpiękniejsze, co znikome w tobie, A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! 254 KB 26 cze 16 22:54 JA KOCHAM CIEBIE ! - LEOPOLD STAFF Jak tchu dla piersi, tak mi ciebie brak! W pochmurnym niebie Przeciąga w siną dal wędrowny ptak. Niech leci, niech spieszy! Niech się serce me pocieszy, Że choć on mknie ku tej stronie, Gdzie wyciągam tęskne dłonie, Rozpaczliwie beznadziejne dłonie... Ja kocham ciebie! Niech o tym powie ci przelotny wiew, Co w sen kolebie Samotne szczyty cichych, smutnych drzew. Niech leci, niech wieści, Że w tęsknocie i boleści Nie mógł uśpić mojej duszy, Co się męczy w pustce, w głuszy, W rozpaczliwie beznadziejnej głuszy... 59 KB 26 cze 16 22:51 BLISKOŚĆ DALEKA - LEOPOLD STAFF Nie widzę ciebie, tylko twoje szaty, I ślepym ciebie zgaduję zdumieniem, Snem jasnym ciemnych korzeni są kwiaty, Jak śpiew jest jeno zbudzonym milczeniem. Ostatnie blaski jesieni na drzewach, Zachodnie słońce, lot dzikiego ptaka Wieszczą o innych krainach i niebach, Które zachwyca godzina jednaka. I że nie złudą jedynie są echa Czaru, co włada wiecznie za snu bramą, Mówi o zmierzchu twa bliskość daleka, Co zwierza wszystkim tęskniącym to samo. 44 KB 26 cze 16 22:48 OCZY ME PEŁNE - LEOPOLD STAFF Oczy me pełne ciebie, jak polne krynice, Gdzie niebiosa swe jasne odbijają lice. Uszy me pełne ciebie, jak muszla echowa, Co szumy oceanu w swojej głębi chowa. Nozdrza me pełne ciebie, jak duszne ogrody Zapachu róż szkarłatnej, królewskiej urody. Wargi me pełne ciebie, jak pszczela pasieka Pełna miodnego wina, kwiatowego mleka. Dłonie me pełne ciebie, jak plecione kosze, Gdzie jesień składa źrałych owoców rozkosze. Serce me pełne ciebie, jak korona drzewa Gniazd ptactwa, co upojną miłości pieśń śpiewa. Dusza ma pełna ciebie, jako wirów morze, Co nigdy uśpić swego szaleństwa nie może! 179 KB 26 cze 16 22:45 NIEDZIELA - LEOPOLD STAFF -Nie pójdę tą ścieżką Więdnącą opadłymi liśćmi: Tu z każdym krokiem Coraz głębsza, coraz mglistsza jesień, Zawrócę tam, gdzie zielono, Do źródła, Nad którym kwitną niebem Dziecinne niezapominajki I pamięć w ciszy szuka ustami Twojego imienia. 378 KB 26 cze 16 22:43 KOCHAĆ I TRACIĆ...- LEOPOLD STAFF serceKochać i tracić, pragnąć i żałować, Padać boleśnie i znowu się podnosić, Krzyczeć tęsknocie "precz!" i błagać "prowadź!" Oto jest życie: nic, a jakże dosyć... Zbiegać za jednym klejnotem pustynie, Iść w ton za perłą o cudu urodzie, Ażeby po nas zostały jedynie Ślady na piasku i kręgi na wodzie. 0,6 MB 26 cze 16 22:41 TRĄCAM O CIEBIE, STRUNO.. - LEOPOLD STAFF. Trącam o ciebie, struno bolesna pamięci, Grająca ciszę zmierzchu, wonią sianożęci. We wspomnieniu dom biały, dwa klonowe drzewa, Wieczór letni, w gałęziach ptak, co słodko śpiewa. To wszystko, co zostało po was, szczęścia chwile: Dwa drzewa, ptak, co śpiewa... nic... a tyle... tyle... 77 KB 25 cze 16 21:03 DO MUZY - LEOPOLD STAFF -Mam pewność niezachwianą, wierzę uroczyście, Muzo, com ci nie przestał służyć i hołdować, Że mi się kiedyś, cudna, zjawisz osobiście,. Ażeby mi za trudy moje podziękować. Lub może twa uraza skargę mi wytoczy, Żem nie był ciekaw ciebie, natchnień mych przyczyno, Albowiem nie widziałem cię nigdy na oczy I nie wiem, czy brunetką jesteś, czy blondyną. Powód jest, ale - przebacz! - nie lubię się smucić. Chociaż bez ciebie, boska, lecz dla ciebie żyję. Więc przybądź i jeżeli chcesz mi co zarzucić, Zarzuć mi ręce na szyję. 51 KB 25 cze 16 21:00 JAK TO MOŻE BYĆ? - LEOPOLD STAFF -Ty nie wiesz o tem, Że kocham ciebie? Czystszym lśni złotem Słońce na niebie. Bór szumi słodziej; Dal mniej daleka; Cień milej słodzi; Mniej piecze spieka. Gwiazdy są bliżej Nocą w lazurze, Rzeka mknie chyżej, Wonniej tchną róże. Słowik w gęstwinie Śpiewa goręcej, W wodnej głębinie Nieba jest więcej. Powiewy żeną Pieściwszym lotem, Ty jedna jeno Nic nie wiesz o tem? Jak to być może? O, Boże, Boże... 248 KB 25 cze 16 20:59 JESIEŃ - LEOPOLD STAFF JESIEŃ Jesień mnie cieniem zwiędłych drzew dotyka, Słońce rozpływa się gasnącym złotem. Pierścień dni moich z wolna się zamyka, Czas mnie otoczył zwartym żywopłotem. Ledwo ponad mogę sięgnąć okiem Na pola szarym cichnące milczeniem. Serce uśmierza się tętnem głębokiem. Czemu nachodzisz mnie, wiosno, wspomnieniem? Tak wiele ważnych spraw mam do zachodu, Zanim z mym cieniem zostaniemy sami. Czemu mi rzucasz kamień do ogrodu I mącisz moją rozmowę z ptakami? 334 KB 25 cze 16 20:57 CZTERY PORY ROKU - LEOPOLD STAFF Wiosna, Odlatująca mnie stopą skrzydlatą, Pocieszała, że szczęścia rozsnuje mi krosna Lato. Jesień Przemija niczym nic darząc pielgrzyma I szepce, że mi nie da radości uniesień Zima. 226 KB 25 cze 16 20:56 PO LATACH - LEOPOLD STAFF Po długich latach pierwszy raz Idę jesienną tą aleją. Jak mija czas, jak mija czas. Pożółkłe liście lip się chwieją I drży na ścieżce modry cień. Z dwu stron dwa rzędy pni czernieją. Na ławkę, o stuletni pień Wspartą, rzuciłem nagle okiem... Tutaj siedzieliśmy w ów dzień... Przeszedłem mimo szybkim krokiem. 219 KB 25 cze 16 20:52 RADOŚĆ - LEOPOLD STAFF Jak Ci dziękować, żeś mi dał tak wiele Iż jestem w życiu jak ów gość przygodny, Co zaproszony został na wesele Niespodziewanie i nie odszedł głodny. Jesień ma złotą pogodą się głosi O pełnym ciszy, łagodnym wieczorze, I rozczulone serce moje wznosi Okrzyk zachwytu: Bóg Ci zapłać, Boże ! Duszą spokojną wstecz się nie oglądam Za przeszłym dobrem, które już nie wróci, I w swej radości niczego nie żądam, Tylko dziwię się, że radość smuci. 66 KB 25 cze 16 20:50 JAK WIERSZE CZYTAĆ - LEOPOLD STAFF Siądź z książką na fontanny krawędzi kamiennej, W której ogród odbija się i błękit czysty, Połóż przy sobie uschły kwiat, pożółkłe listy, Wstążkę i mandolinę, instrument piosenny. I kiedy słońce kończyć będzie bieg swój dzienny, Najsłodszy ranek szczęścia przypomnij świetlisty I wieczór najsmutniejszych łez, gdy ametysty Niebios zlewały na cię zmierzch bólem brzemienny. I gdy dwie łzy upadną na kwiat, listy, wstążkę, Oparłszy skroń na dłoni, otwórz cicho książkę, A zrozumiesz, co znaczą słowa: zmierzch, żal, smutki. I gdy podniesiesz czoło po zadumie długiej, Zaznacz tę stronę modrym kwiatem niezabudki I nigdy już nie czytaj jej w życiu raz drugi. 230 KB 25 cze 16 20:46 ZIMOWY,BIAŁY SEN - LEOPOLD STAFF W mój park, ubielon śnieżnym zimy kwieciem, Przyjdziesz wśród ciszy nocy księżycowej I wtedy z wielkich płatów śniegu spleciem Wieńce na nasze zamyślone głowy; A gdy mi duszę miłością wzbogacisz, Pójdziemy błądzić gdzieś wśród sennych zacisz. Gdzieś w oszronione srebrzyście zatoki, Gdzie w lodach płoną tęczowe światełka, Gdzie sercem spokój owłada głęboki, Gdzie dusza nigdy płaczem smutku nie łka. Wiem, że nie próżno biegnę w dal oczyma, Bo ty przyjść musisz, jasna i świetlana………. Po mlecznej drodze gwiaździstego miału, Który mróz rozsiał diamentów iskrzycą Po śnieżnej równi rozrzutną prawicą, Przyjdziesz z oddali cicho i pomału. 482 KB 25 cze 16 20:45 MAJ - LEOPOLD STAFF Po złotej pogodzie Majowej i bzowej Powoli zapada Zmierzch także majowy. Obudził się wietrzyk Łagodny i miękki I brzozom podnosi Zielone sukienki. Przycicha swawolnie, Na trawę się kładzie I czeka na księzye Zaplątany w sadzie. 47 KB 25 cze 16 20:42 NAJSŁODSZE OCZY - LEOPOLD STAFF Najsłodsze oczy, jakimi na ziemi Spojrzała miłość na serce człowieka, Na drodze mojej gwiazdami cudnemi Spod twych brwi łuków błysły mi z daleka. Każdy, którego wzrok twój nie ominie, Chłonie z twych źrenic światłości promienie. Na serce moje padają jedynie Twoich rzęs długich cyprysowe cienie. Pobierz folder Zachomikuj folder